
Sztuka i obozowe życie
Maria Hiszpańska-Neumann musiała wyrzucić z siebie obrazy Ravensbrück. A przynajmniej próbowała to zrobić. O pracach powstających tuż po wojnie, w latach 1945-1947, kiedy zmagała się z depresją, powie: "Musiałam je robić, inaczej bym się udusiła, były to wymioty psychiczne".
Przeżycia obozowe odcisnęły ogromne piętno zarówno na życiu, jak i na twórczości Marii Hiszpańskiej-Neumann. Piętno, które widoczne jest nawet w dziełach daleko odbiegających od tematyki obozowej. Smutek osiadł głęboko na dnie jej serca i znajdował odbicie w pracach wychodzących spod jej rąk. Są sceny, motywy, do których wraca. Tworzy grafiki, zarówno suchoryty, jak i kwasoryty. Prace te są niezwykle sugestywne, pełne ekspresji i dynamizmu.
Zanim Maria została przeniesiona do Neubrandenburga, dzięki staraniom koleżanek znalazła zatrudnienie, niestety na krótko, w warsztacie artystycznym - Konsgewerbe. Jego utworzenie zainicjowały pod koniec 1941 roku same więźniarki, Polki. Przekonały władze obozowe, że warto stworzyć warsztat produkujący przedmioty, które łatwo można będzie sprzedać w Berlinie: pantofle ze słomy, torby, lalki, rzeźby, ruchome zabawki, dywany.
Więźniarki zatrudnione w zakładzie artystycznym rozwinęły także nielegalną produkcję na własne potrzeby - dzięki temu, że łatwiej im było o papier i ołówki, a niekiedy nawet farby. Warto wspomnieć, że Maria nie była jedyną polską artystką uwięzioną w Ravensbrück - przebywały tam również Maja Berezowska i Jadwiga Pietkiewiczowa. Wiele pamiątek autorstwa więźniarek, jak choćby wykonana przez Marię miniaturka myszy (obecnie znajdująca się w Muzeum Martyrologii "Po Zegarem" w Lublinie), powstało właśnie w Kunstgewerbe.
Kliknij na obrazek i obejrzyj relację z dyskusji
Ravensbrück w twórczości Marii Hiszpańskiej-Neumann":
(IPN Oddział w Szczecinie, Facebook)
Dla Marii Hiszpańskiej odskocznię od tragicznej obozowej rzeczywistości stanowiła jednak przede wszystkim rysowanie. Wykorzystywała na nie każdą wolną chwilę. Niestety pod koniec sierpnia 1944 roku jej prace, wykryte przez strażniczkę, spłonęły w piecu. Ta sytuacja mocno Marię podłamała i sprawiła, że na jakiś czas przestała ona rysować.
W niniejszej publikacji koncentrujemy się na sztuce Marii Hiszpańskiej-Neumann o tematyce obozowej. "Formą walki było nasze zajmowanie się sztuką o obozie" - mówiła artystka Janina Jaworska. W więzieniu Gestapo w Radomiu Maria nie miała szans, aby rysować, bo nie mogła zdobyć przyborów. Podczas krótkiego pobytu w więzieniu w Pińczowie działająca tam konspiracja dostarczała jej papier i ołówki. Po przewiezieniu do obozu zaczęła rysować już w baraku niemieckim. Nie było to łatwe, ponieważ tam również nie miała dostępu do materiałów. Poza tym rygor obozowy nie zostawiał więźniarkom wiele wolnego czasu.
Po wojnie w cytowanej już rozmowie z Janiną Jaworską Maria powie: "Nauczyłam się spać po dwie, trzy godziny na dobę", bo czas na rysowanie i malowanie mogła "wyrwać" tylko kosztem snu. Przybory i papier uzyskiwała dzięki pomocy współwięźniarek - nie tylko Polek, ale również Czeszek czy Niemek zatrudnionych w administracji obozowej. Jak wspominała Maria: "zwyczajnie dla mnie kradły".

Swoje prace wykonywała na każdym skrawku papieru: kartkach wyrwanych z notatników czy brulionów, na odwrotnych stronach plakatów propagandowych, na papierze pakowym, na marginesach starych gazet - na wszystkim, co udało się zdobyć i co nadawało się do wykorzystania. Rysowała ołówkiem, węglem, piórkiem, tuszem, a nawet malowała farbami. W fabryce w Neubrandenburgu zaczęła używać farb nitro, które nanosiła na ebonitowe płytki - tworzyła w ten sposób obrazki o tematyce religijnej, najczęściej wizerunki świętych. Angażowała się w przygotowywanie scenografii do przedstawień, m.in. jasełek, tworzyła też niewielkich rozmiarów obrazki ze świętymi, w szczególności św. Franciszka, którym obdarowywała współwięźniarki. Za swoje prace nigdy nie przyjęła żadnej zapłaty.
Kliknij na obrazek i kup książkę:
(ksiegarniaipn.pl)
Po latach, opowiadając o rysowaniu w obozie, powie: "Miałam uczucie, że moim zadaniem społecznym, ważniejszym niż udział w jakichkolwiek innych robotach, jest zanotowanie tego, co najbardziej przejmujące, najbardziej straszne, najbardziej istotne dla tej potwornej rzeczywistości obozowej". Wyjaśni to następująco: "Chciałam pokazać w nich [rysunkach], co można było zrobić z człowieka, wydobyć na wierzch to, co w nim najgłębiej siedzi, pragnęłam zagłębić się w najstraszniejsze rzeczy".
Dokumentowała zatem życie obozowe, niczego nie upiększając, niczego nie pomijając, z wyjątkiem postaci oprawców. Istnieją zaledwie cztery prace, na których pojawiają się strażniczki. Nie chciała ich portretować, uważała, że to zbędne stawianie kropki nad "i". Rysowała natomiast sceny, których była świadkiem, w których brała udział: wyniszczającą, morderczą, czasem bezcelową pracę, głodne, walczące o kromkę chleba kobiety, wyszukujące w śmietnikach choć odrobiny pożywienia, walczące ze wszami.

W okresie pobytu Marii Hiszpańskiej-Neumann w obozie - zarówno w Ravensbrück, jak i Neubrandenburgu - powstało około czterystu grafik. Niestety zdecydowana większość z nich przepadła. Część została wprawdzie ukryta przez obozowe podziemie, ale po wojnie nie udało się ich odnaleźć. Jedyny wyjątek stanowi rysunek przechowany w szklanym słoiku, który odkopano w 1975 roku w Niemczech, dzięki wskazówkom dr. Henryka Grabowskiego. Dokumenty z tego słoika, a wraz z nimi rysunek Marii, zostały przez rząd Niemieckiej Republiki Demokratycznej oficjalnie przekazane pierwszemu sekretarzowi KC PZPR Edwardowi Gierkowi, który powierzył go Państwowemu Muzeum Auschwitz-Birkenau.
Gdy przenoszono Marię z Ravensbrück do Neubrandenburga, musiała wszystkie rysunki zostawić, gdyż nie pozwolono niczego ze sobą zabierać na nowe miejsce. Nie było też sposobu, aby prace ukryć. W Neubrandenburgu, gdzie dużo tworzyła, ukrywała rysunki na noc w sienniku. W dzień, aby ich nie stracić, zawsze miała je przy sobie, pod ubraniem. Niestety, i te prace zostały zniszczone, gdy zauważyła to jedna ze strażniczek. Ocalały natomiast rysunki, które współwięźniarki zdołały wysłać potajemnie do rodzin lub zabrały ze sobą, gdy opuszczały obóz. Sama Maria z obozu wróciła zaledwie z kilkoma szkicami. Znaczna część prac o tematyce obozowej, które możemy dziś oglądać (w tym katalogu - przyp. aut.), została wykonana przez artystkę po powrocie do Polski.
Wykorzystano fragmenty przedmowy do publikacji "Ravensbrück w twórczości Marii Hiszpańskiej-Neumann" autorstwa Marzeny Kruk, dyrektora Archiwum IPN.

Zobacz też:
Komentarze
Prześlij komentarz