Kehlsteinhaus, czyli: Herbaciarnia Hitlera

Kehlsteinhaus zniszczony przez pożar

Wybudowany przez nazistów Kehlsteinhaus na Obersalzbergu w Berchtesgaden (Bawaria) spłonął. Władze zakładają, że udało im się zatrzymać sprawcę. Według prokuratury w Traunstein istnieją wyraźne przesłanki wskazujące, że pożar wzniecił zatrzymany w okolicy motocyklista.

33-letni Niemiec prawdopodobnie cierpi na chorobę psychiczną – wynika to z wstępnej ekspertyzy psychiatrycznej – poinformował prokurator Rainer Vietze podczas konferencji prasowej w sobotę po południu w Berchtesgaden. Mężczyzna został doprowadzony przed sędziego śledczego w Rosenheim. Celem jest doprowadzenie do umieszczenia go w placówce sądowo-psychiatrycznej dla przestępców cierpiących na choroby psychiczne. Należy założyć co najmniej ograniczoną poczytalność – powiedział Vietze. Sprawdzany jest również ewentualny motyw polityczny – śledczy są jednak dopiero na samym początku tych ustaleń.


Podejrzany wyjechał naprzeciw służbom ratowniczym na motocyklu

Domniemany podpalacz wyjechał w piątek wieczorem na motocyklu naprzeciw służb ratowniczych na wąskiej i stromej ulicy Kehlsteinstraße. Nie było łatwo go zatrzymać. Według informacji Niemieckiej Agencji Prasowej mężczyzna próbował również uciec na motocyklu.
Szkody materialne sięgające milionów

Pożar spowodował ogromne szkody materialne

„Szkody z pewnością sięgają milionów”, powiedział przewodniczący związku „Bergerlebnis Berchtesgaden”, Bartl Wimmer. Minister spraw wewnętrznych Bawarii Herrmann podkreślił już wcześniej, że budynek był dobrze ubezpieczony, a ewentualne roszczenia wobec ubezpieczyciela są obecnie rozpatrywane. Odbudowa potrwa pewien czas. Właścicielem budynku jest Wolne Państwo Bawaria. Ze względu na trudną historię tego miejsca w procesie mają zostać uwzględnieni również historycy.





Pierwsze zgłoszenie o godz. 21.15

Straż pożarna otrzymała zgłoszenie w piątek o godz. 21:15. Akcja gaśnicza trwała przez całą noc i była kontynuowana w sobotę. W akcji brało udział ponad 200 strażaków. Ponieważ wozy strażackie mogły dojechać jedynie do pętli autobusowej, wodę gaśniczą pompowano w górę za pomocą długiego przewodu. Wciąż istnieją ogniska pożaru, które należy ugasić – poinformował w sobotę po południu rzecznik prasowy bawarskiej policji Daniel Katz. „Obecnie mamy do czynienia z dynamiczną sytuacją. Strażacy na miejscu robią wszystko, co w ich mocy, aby zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się ognia i pogłębieniu szkód materialnych. Należy jednak założyć, że akcja gaśnicza potrwa jeszcze przez cały dzień”.

Według oceny służb ratowniczych budynek spłonie doszczętnie. W okolicy schroniska Kehlsteinhaus w sobotę ustanowiono strefę zakazu lotów dla dronów. Turystów i alpinistów prosi się o omijanie regionu wokół schroniska Kehlsteinhaus z dużym zapasem.

Akcja gaśnicza w śniegu i przy ujemnych temperaturach

W piątek w nocy dojazd do Kehlsteinhaus okazał się bardzo trudny ze względu na położenie budynku na wysokości około 1 800 metrów n.p.m. W miejscu pożaru leżał śnieg, a temperatura wynosiła poniżej zera. Ponadto wejście na teren w bezpośrednim sąsiedztwie restauracji oraz do samego budynku było możliwe wyłącznie przy użyciu ciężkiego sprzętu ochrony dróg oddechowych. W wyniku pożaru nikt nie odniósł obrażeń, a Kehlsteinhaus nie było w piątek otwarte. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że w momencie wybuchu pożaru w Kehlsteinhaus nie przebywał nikt.




Wybudowany w czasach nazizmu

Budynek położony na Obersalzbergu koło Berchtesgaden od 1952 roku pełni funkcję górskiej restauracji. Został ukończony w 1938 roku i znajdował się na zamkniętym i niedostępnym dla ogółu społeczeństwa terenie mieszkalno-rządowym nazistów.
Związek celowy Bergerlebnis Berchtesgaden pisze na swojej stronie o tym budynku: „Wybudowany w latach 1937/38, w czasach nazistowskich tak zwana wówczas herbaciarnia miała służyć jako miejsce reprezentacji politycznej z dala od opinii publicznej. W rzeczywistości znaczenie Kehlsteinhausu było niewielkie”. Adolf Hitler przyjmował tam dyplomatów lub innych zagranicznych gości. „Znacznie częściej korzystała z niego zgromadzona na Obersalzbergu świta nazistowska w celach rekreacyjnych i na prywatne uroczystości”. Budynek przetrwał II wojnę światową bez uszkodzeń. Znajduje się tam wystawa poświęcona historii tego obiektu.

Kehlsteinhaus ma zostać odbudowany

Minister spraw wewnętrznych Bawarii Joachim Herrmann (CSU) zakłada odbudowę, jak poinformował agencję prasową Deutsche Presseagentur: „Nie będziemy mogli pozostawić tam ruiny” – powiedział na marginesie zjazdu partyjnego CSU w Monachium. Budynek należy do Wolnego Państwa Bawarii i podlega kompetencjom ministerstwa Herrmanna. Fundacja krajowa Berchtesgadener Landesstiftung otrzymała prawo użytkowania.
Sam dom nie jest łatwo dostępny. W miesiącach letnich i jesiennych do jego pobliża dojeżdżają zazwyczaj autobusy kolejowe tzw. linii Kehlstein. Ostatnie sto metrów wysokości pokonuje zabytkowa kolejka w górze – albo można skorzystać ze ścieżki pieszej. Podjazd do parkingu, na którym autobusy zawracają, trwa około 20 minut i prowadzi przez pięć tuneli.





*

Tragiczne informacje docierają z bawarskich Alp, gdzie znajduje się "Kehlsteinhaus" - jedna z największych i najchętniej odwiedzanych obecnie atrakcji turystycznych - "herbaciarnia Adolfa Hitlera": budynek pochodzący z 1938 roku, który powstał jako prezent na 50. urodziny Führera. Najbardziej niezwykłe w tej budowli jest fakt, że znajduje się ona na wysokości 1834 metrów nad poziomem morza! 

Adolf Hitler bywał tam rzadko, zaledwie kilka razy przyjmował gości w reprezentacyjnej sali kominkowej z zapierającym widokiem na bawarskie Alpy. Hitler nie czuł się dobrze na tak dużej wysokości. Kiedy tam był, wykonano pamiątkowe zdjęcia wodza Rzeszy Niemieckiej, jak siedzi samotnie na leżaku lub patrzy w dal z kamiennego tarasu "Orlego Gniazda". Ale dziś, po prawie 90 latach, zabytkowy budynek dawnej "herbaciarni" cieszy się niesłabnącym powodzeniem u turystów chcących zobaczyć pozostałości po istnieniu III Rzeszy. 




W Kehlsteinhaus byłam w lipcu 2025 roku. Wycieczka zajęła mi cały dzień. Z miejscowości Freilassing dojechałam regionalnym pociągiem i o godzinie 10:40 wysiadłam na stacji Berchtesgaden. Tam od razu przesiadłam się na lokalny autobus, którym za opłatą dojechałam do Obersalbergu, gdzie dziś znajduje się Centrum Dokumentacji, a w czasie II wojny światowej była to prywatna kwatera Adolfa Hitlera, zwana Berghof. 

Po obejrzeniu wystawy, udałam się na przystanek, aby kupić bilety na inny autobus, który przewozi turystów na parking niedaleko "Orlego Gniazda". Ale kiedy zobaczyłam cenę biletu w dwie strony stwierdziłam, że... pójdę pieszo. Nie jestem górskim wędrowcem, nie mam też odpowiedniego sprzętu, więc poważnie rozważałam, czy zaryzykować i podejść pod szczyt "z buta", czy jednak poczekać na autobus, zapłacić i w 15 minut być na miejscu. Ale chciałam przeżyć przygodę i byłam w Alpach, co nie zdarza mi się zbyt często, więc chęć zobaczenia przyrody i ładnych widoków - zwyciężyła! Jedynym ograniczeniem czasowym były godziny otwarcia restauracji w Kehlsteinhaus, gdzie chciałam odpocząć i zjeść obiad. Nastawiłam sobie trasę na telefonie w mapach GPS i ruszyłam na szlak.




Przejście całej trasy od parkingu przy Centrum Dokumentacji Obersalzberg aż do restauracji w Kehlsteinhaus zajęło mi... dwie godziny. Szłam dość szybkim krokiem, po drodze zdejmując kolejne warstwy ubrań, bo wyszło słońce i zrobiło mi się gorąco. Jak wiadomo, pogoda w górach może się szybko zmieniać. Wybór pieszej trasy okazał się strzałem w dziesiątkę: lasy wokół mnie były piękne, przy drodze kwitły przeróżne kwiaty charakterystyczne dla górskiej roślinności, ścieżka była dobrze utwardzona, szeroka i bezpieczna. Początkowo szlak prowadził po raczej płaskim terenie, pod koniec droga zaczęła piąć się wąską, asfaltowa serpentyną w górę, a na jej końcu majaczyła już bryła "herbaciarni". 

Co chwila przystawałam, aby robić zdjęcia. Alpejska przyroda to najciekawszy punkt programu, poza samą budowlą Kehlsteinhaus'u. Gdybym wybrała autobus - niewiele mogłabym zobaczyć z tej przyrody. Udało mi się dotrzeć na parking przy wejściu do słynnej złotej windy, wykutej w skale, którą można dojechać na sam szczyt i wyjść już we wnętrzu "herbaciarni"! Tutaj parkowały autobusy, a turyści szli w kierunku tunelu w grocie, gdzie była owalna poczekalnia i wejście do windy. Kiedy tam przyszłam na własnych nogach, miałam szczęście, bo jechałam całkiem sama tą windą. Oprócz mnie był tylko pan z obsługi. Turyści sami nie naciskają guzików. Jak wysiadłam, to praktycznie od razu weszłam do restauracji, gdzie przy stolikach siedziało już dużo osób, a kelnerzy serwowali ciepłe posiłki. Poczułam przyjemną atmosferę górskiego schroniska. I poczułam też, że bardzo zgłodniałam! 




Zamówiłam sobie tradycyjne danie, czyli sznycelka z Kartoffelsalat i muszę przyznać: to był najlepszy sznycelek, jakiego jadłam w swoim życiu! Może to dlatego miałam takie odczucie, że po dwóch godzinach wędrowania szlakiem, naprawdę poczułam apetyt na coś konkretnego do zjedzenia. Może też samo górskie powietrze tak działa na kubki smakowe. A może po prostu, jak było napisane w menu: małżeństwo państwa Eder od 40 lat serwuje posiłki w  Kehlsteinhaus i doszło w tym do perfekcji? Sznycelek rozpływał mi się w ustach, a ja sama rozpływałam się nad widokami z okna, na które co chwila zerkałam, bo też były nieziemskie. I pomyśleć, że to wszystko na co patrzyłam, zostało zbudowane dla Hitlera! 




Po obiedzie miałam jeszcze trochę czasu na zwiedzenie wystawy o historii tego miejsca. Wystawa została przygotowana na tzw. "letnim tarasie". W tym miejscu zrobiono też jedno ze zdjęć Hitlera, który odpoczywał na leżaku. Prawdopodobnie były to propagandowe zdjęcia, gdyż jak dziś wiadomo, Hitler wcale tak dobrze nie czuł się na wysokości prawie dwóch tysięcy metrów. Budynek "herbaciarni" wcale nie jest duży, główną salę zajmuje dziś restauracja. Inne pomieszczenia nie są udostępnione zwiedzającym, gdyż są to zapewne pomieszczenia administracyjne. Można natomiast pospacerować po terenie wokół budynku. Stamtąd odchodzą różne górskie szlaki, którymi można wędrować przez następne godziny, delektując się pięknem alpejskiej przyrody. Niestety, w moim przypadku, było już za późno na kontynuację górskiej wycieczki i musiałam powoli pożegnać się z Kehlsteinhaus.




Znowu, jak w przypadku wędrówki pod górę, rozważałam czy zejść do Obersalzbergu pieszo, czy może wziąć autobus. Zeszłam ostrożnie wąską ścieżką, która prowadziła z "Orlego Gniazda" na parking autobusowy przy windzie. Samo to zejście w dół trwało około 20 minut. Na parkingu zobaczyłam autobus i podbiegłam do kierowcy, aby zapytać, czy można płacić kartą. Okazało się, że nie można, tylko gotówką i tylko w kasie przy Centrum Obersalzberg. Pozostawała mi więc tylko opcja zejścia na dół pieszo, co znowu trwałoby ponad godzinę, a na szlaku mógłby mnie już złapać zmrok. Kierowca kiwnął głową na znak, że mogę wsiadać i tym samym uratował mi trochę życie. Wiedział dobrze, że młoda kobieta sama na górskim szlaku po zmroku to nie wróżyłoby niczego dobrego. Tak dzięki uprzejmości kierowcy ostatniego - tamtego dnia - autobusu, bezpiecznie dotarłam do Obersalzbergu, a stamtąd innym autobusem dojechałam pod sam dworzec kolejowy. Spędziłam w okolicach Berchtesgaden niezapomniany dzień. Wróciłam do hotelu pełna wrażeń z wędrówki górskim szlakiem z towarzyszącym mi duchem niemieckiego Führera w tle. To najlepsza lekcja historii jaką mogłam sobie wymarzyć!




Po pożarze "herbaciarni" w nocy z 23 na 24 października 2026 roku, obiekt jest całkowicie zamknięty do odwołania. Zniszczeniom uległa spora część zabytkowej budowli. To bardzo przykre patrzeć, jak ktoś jedną złą decyzją niszczy turystyczną atrakcję o historycznej wartości. Mam nadzieję, że Kehlsteinhaus zostanie w pełni odbudowany i oddany do ponownego użytku dla turystyki. To nie jest tylko część niemieckiej tragicznej historii, lecz także miejsce pracy wielu osób, które codziennie dbały o zachowanie pierwowzoru obiektu historycznego jako miejsca nauki i edukacji dla przyszłych pokoleń. 

Zobacz też:

Komentarze

Popularne posty:

Translate