Irma Grese w Krainie Czarów zwanej AI

Peron nr 9, który już odjechał...

W czasie sympozjum zorganizowanego w kwietniu 2026 roku przez Instytut Pileckiego pt. "Historia dezinformacji - dezinformacja w historii", Paweł Sawicki reprezentujący Biuro Prasowe Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau przyznał, że kolekcjonuje zdjęcia o tematyce Zagłady, wygenerowane przez sztuczną inteligencję. I chyba muszę przyznać mu rację. Aby zbadać jakiś problem socjologiczny lub naukowy, trzeba mieć bazę źródłową i na jej podstawie opracować wyniki badań. Poszłam więc za jego przykładem i wpisałam hasło "Irma Grese" do wyszukiwarki na Facebooku, a tam spośród kilkudziesięciu wpisów, wybrałam te, w których wykorzystano AI do przerobienia autentycznych fotografii Irmy Grese z 1945 roku.

Może tak było, że w 1970 roku w przestrzeni kosmicznej załoga statku Apollo 13 zgłosiła awarię zasilania. W przypadku tego, co w 2026 roku dzieje się z edukacją na temat Holokaustu oraz samych sprawców, trzeba napisać wprost - wystrzelono nas w odległy kosmos, a dzisiejszy komunikat powinien brzmieć: "Hameln, mamy problem"! A może zejdźmy bardziej na Ziemię i otwarcie przyznajmy sami przed sobą: ten peron już nam dawno odjechał...!

Oryginalne zdjęcia Irmy Grese z 1945 roku wyretuszowane przez AI.

Na stronie Telewizji Polskiej TVP3 Kraków ukazał się w lutym 2026 roku  krótki reportaż omawiający problem zniekształcania historii przez obrazy wygenerowane za pomocą sztucznej inteligencji.

"Fake newsy i zmanipulowane opowieści - w mediach społecznościowych pojawiają się nieprawdziwe historie byłych więźniów Auschwitz‑Birkenau. Tworzone są po to, by 'się klikały', a ich autorów najczęściej nie da się ustalić. Zjawisko narasta, a eksperci apelują: korzystajmy wyłącznie ze sprawdzonych i wiarygodnych źródeł.

W sieci coraz częściej pojawiają się fałszywe historie dotyczące więźniów niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau. Media społecznościowe, w połączeniu z możliwościami sztucznej inteligencji, stały się poważnym zagrożeniem dla rzetelnej pamięci o ofiarach.

Paweł Sawicki z Biura Prasowego Muzeum Auschwitz przedstawia problem
wykorzystywania AI do generowania cyfrowych obrazów Zagłady.
Źródło: Instytut Pileckiego (YouTube)

– Najbardziej oburza mnie kradzież tożsamości ofiar – mówi badaczka z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Agnieszka Całek. Od ponad roku śledzi publikowane w Internecie treści dotyczące rzekomych więźniów. To często wzruszające opowieści, które jednak nie mają żadnego potwierdzenia w źródłach.  

Kłamstwo oświęcimskie jest karalne, jednak w dobie AI i Internetu trudno odróżnić prawdziwy dowód od spreparowanego – zwraca uwagę historyczka z IPN, Joanna Lubecka. Podkreśla, że kiedyś łatwo było reagować na próby negowania Holocaustu, dziś falsyfikaty są bardziej wyrafinowane. – To bardzo niebezpieczny trend. Holokaust jest trywializowany i przerabiany na 'łatwą' internetową rozrywkę – dodaje Agnieszka Całek.

Twórcy takich treści są często wynagradzani przez platformy za zasięgi, co dodatkowo napędza produkcję fałszywych historii".


Sztucznie wygenerowana przez AI sala sądowa w Lüneburgu.

Paweł Sawicki od kilku lat próbuje reagować na coraz częstsze wpisy wykorzystujące AI na platformach społecznościowych, których treści nawiązują do historii obozu Auschwitz. Przyznał, że takich zniekształconych obrazów jest coraz więcej: "Mam ich setki, bo ja je kolekcjonuję. Każdego dnia przeszukuję i robię zrzuty ekranu, mam linki"

Osobiście staram się nie przeczesywać codziennie Internetu w poszukiwaniu Irmy Grese, przerobionej przez AI na wszystkie sposoby, bo nie jestem pracownikiem żadnej muzealnej instytucji, nie jestem też rodziną Irmy Grese, aby zgłaszać problem z bezprawnym wykorzystaniem jej wizerunku, ale może trzeba reagować na tego typu wpisy jak na fałszerstwo historii? Spróbuję napisać krótką notatkę wyjaśniają po angielsku problem i zgłoszę kilka postów na Facebooku, które w dość nachalny sposób próbują powielać te same nieprawdziwe opisy oraz zdjęcia. Nie chcę, aby Irma Grese stała się "łatwą internetową rozrywką"! 

Sztucznie wykreowana przez AI scena w baraku więźniarek.

"Jako Muzeum jesteśmy aktywni na kilku platformach społecznościowych, przede wszystkim na portalu X, Facebooku oraz Instagramie. Każdego dnia publikujemy tam wpisy dotyczące wydarzeń z historii niemieckiego nazistowskiego obozu Auschwitz, a także krótkie biogramy ofiar. Oficjalne profile Muzeum śledzi już prawie 2,5 miliona osób, a liczba komentarzy pozostawianych każdego dnia pod naszymi wpisami to średnio 4-5 tysięcy" - można przeczytać w magazynie "Memoria" z lipca 2024 roku, wydawanym przez Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau.

"- Większość komentarzy to różnorodne wyrazy pamięci, emocjonalne reakcje na prezentowane treści czy pytanie stricte historyczne. Niestety, pojawiają się także komentarze, które naruszają pamięć ofiar, w tym wpisy negacjonistyczne, czy antysemickie. Każdego dnia widzimy także fale spamu, trolling, działania botów wyłudzających dane czy kampanie dezinformacyjne. Odpowiednia moderacja jest dla nas priorytetem. Staramy się chronić naszą wirtualną wspólnotę pamięci przed mową nienawiści - dodał Paweł Sawicki".

Tak właśnie jest, że jak wejdzie się w świat cyfrowy, nawet będąc państwową placówką muzealną, to przyjdzie czas bolesnego zderzenia się z ciemniejszą stroną Internetu: hejtem, negowaniem prawdy, przeinaczaniem historii za pomocą AI. Muzeum Auschwitz chce chronić ofiary przed mową nienawiści w komentarzach. A co ze sprawcami tejże Zagłady? Czy oni też nie powinni być chronieni przed taką samą, a nawet większą mową nienawiści? Czy można uchronić Irmę Grese przed falą współczesnego, internetowego hejtu? 

Zdjęcie Irmy Grese z profilu wykonane przez AI.

Przekształcanie wizerunków nazistowskich sprawców też jest bardzo złym sposobem na opowiadanie historii Zagłady. To przecież byli ludzie, którzy kierowali całą machiną zbrodni, dlaczego więc kolejne pokolenia będą w przyszłości uczyć się na nieprawdziwych zdjęciach lub zafałszowanych obrazach? Wykorzystując AI zabieramy ludziom, którzy przyjdą po nas możliwość poznawania prawdy o dzisiejszym świecie i przeszłości. Mam nadzieję, że wkrótce zagadnienie hejtowania sprawców Zagłady oraz przekształcania ich wizerunków także trafi do otwartego dyskursu naukowego. Nie da się już dłużej na to przymykać oko i udawać, że problem nie istnieje, gdyż jest to zbyt mocno powiązane z pamięcią o ofiarach. 

Nieprawdziwa scena obozowa stworzona przez AI.

Nigdy bym nie przypuszczała, że nadejdzie taki dzień, kiedy Irma Grese będzie mówić przez komputer, zwracając się do mnie po imieniu i jeszcze "pozdrawiać z daleka", cokolwiek to znaczy. A jednak, nie uciekniemy przed współczesnością i dzisiaj doświadczamy tego, że dystans między przeszłością a teraźniejszością jest prawie niezauważalny. Irma Grese może być kimkolwiek: fajną koleżanką, modelką, aktorką filmową i gdzieś tam na końcu... nadzorczynią.

Byłam świadkiem, jak mój niemiecki znajomy, z którym współpracuję, kupił program do cyfrowej obróbki zdjęć oraz do tworzenia filmów. Każda jego kolejna produkcja była coraz lepsza: archiwalne zdjęcia z 1945 roku zostały magicznie ożywione. Irma Grese poszła za białym królikiem i trafiła do Krainy Czarów zwanej AI. Na jednym z filmowych ujęć, stworzonych przez mojego znajomego, Irma Grese razem z Josefem Kramerem po prostu wyszli poza kadr dziedzińca aresztu w Celle i wyglądało to naprawdę realistycznie! 

Coraz częściej AI potrafi ożywić historyczne postaci na podstawie zdjęcia.

"Generowanie za pomocą sztucznej inteligencji 'wygładzonych' i estetyzowanych obrazów, teoretycznie przedstawiających ofiary Holokaustu - zdaniem Muzeum Auschwitz i prawników - to w rzeczywistości zakłamywanie historycznej prawdy, a nie działanie edukacyjne" - pisała gazeta "Rzeczypospolita" w lipcu 2025 roku w artykule pt. "Muzeum Auschwitz i prawnicy potępiają upiększanie krążących w sieci 'zdjęć' ofiar Holokaustu"

"O sprawie jako pierwsza napisała krakowska 'Gazeta Wyborcza'. Oświęcimskie Muzeum jednoznacznie zaś zareagowało na zjawisko generowania fikcyjnych wizerunków ofiar byłego niemieckiego nazistowskiego obozu. – To głęboki akt braku szacunku dla pamięci tych, którzy cierpieli i zostali zamordowani w Auschwitz. Podważa to integralność prawdy historycznej – podkreśliła placówka we wpisie w mediach społecznościowych.

Jako szczególnie niepokojący uznała fakt, że w postach ilustrowanych 'fotografiami' znajdują się prawdziwe informacje: nazwiska, daty i fakty biograficzne, pozyskane z tych publikowanych przez samo Muzeum. Zostały one jednak zestawione ze 'sfabrykowanymi, wygenerowanymi przez sztuczną inteligencję obrazami, które wprowadzają odbiorców w błąd'. – To nie są prawdziwe zdjęcia ofiar – podkreśliła placówka i dodała, że są to 'cyfrowe wynalazki', które 'grożą przekształceniem pamięci w sfabularyzowany spektakl'.

– Te posty są szeroko udostępniane przez osoby z dobrymi intencjami, które nie zdają sobie sprawy, że szerzą dezinformację. Może to prowadzić do mylenia autentycznej historii z wizualną fikcją – napisało Muzeum.

Placówka przypomniała przy tym, że autentyczne fotografie to często jedyne ślady po ofiarach Auschwitz, a zastępowanie ich sztucznymi obrazami 'zamienia pamięć w manipulację', co nie ma nic wspólnego z edukacją. – Zdecydowanie potępiamy tę praktykę i wzywamy wszystkich zaangażowanych w zachowanie pamięci o Auschwitz do weryfikacji źródeł i stanowczego sprzeciwu wobec rozpowszechniania zmanipulowanych lub wprowadzających w błąd treści historycznych – zaapelowała."

Mina Irmy Grese pokazuje, co ona sama sądzi o AI...

"Wizualna fikcja", "sfabularyzowany spektakl", "internetowa rozrywka"... A w środku tego medialnego szumu stoi Irma Grese, niczym w 1945 roku - jako sensacja, która wciąż dobrze się sprzedaje, bo dzisiejsi internetowi twórcy AI potrafią zmonetyzować każdą historię! Zawsze powtarzam, że za tymi estetycznymi obrazkami, ładnie pokolorowanymi, a teraz jeszcze dodatkowo ruchomymi - stoi prawdziwy człowiek z jego własną osobistą tragedią. Myślę, że niewiele osób, które tak chętnie piszą na Facebooku czy Instagramie o egzekucji 22-latniej dziewczyny chciałoby doświadczyć emocji, które towarzyszyły Irmie Grese w areszcie w Lüneburgu, czy tym bardziej w celi śmierci w Hameln. 

Zaistniały problem trafnie podsumowano w artykule z "Rzeczypospolitej":

"Według ekspertów trudno jednak szukać winnych, póki wpisy nie godzą w cudze dobra osobiste, np. przysługujące bliskim prawo do kultu zmarłych. – Próba ujęcia w przepisach prawa ograniczeń, które miałyby przeciwdziałać wykorzystywaniu narzędzi AI do prezentacji historii, zawsze rodzi ryzyko, że takie przepisy będą instrumentalizowane i nadużywane przeciwko wolności nauki – ostrzegają. Ich zdaniem należy więc postawić na edukację i uświadamianie w kwestii ograniczeń w wykorzystywaniu narzędzi AI oraz wywierać presję na administratorów stron internetowych, aby ci przestrzegali standardów".

Irma Grese dzięki AI może chodzić i mówić.

To jedyna sensowna droga, którą można iść, aby nie zgubić bezpiecznego szlaku: postawić na edukację i pokazywać skalę problemu, bo ten nie zniknie, kiedy zamkniemy oczy. Wciąż będzie "się klikać" na platformach społecznościowych i będzie go coraz więcej i będzie jeszcze bardziej realistyczny. Do momentu, w którym nawet doświadczony badacz Zagłady nie będzie w stanie odróżnić archiwalnej fotografii od tej zrobionej przez AI. 

W 2025 roku BBC ujawniło wyniki swoich badań dotyczących sieci spamerów, których zadaniem było masowe tworzenie sztucznych obrazów na temat Holokaustu. Śledztwo wykazało, że większość tego typu kont była zarejestrowana w Pakistanie, a za wyświetlone wpisy na platformach społecznościowych twórcy pobierali ogromne pieniądze. W takich sytuacjach zawsze mam w pamięci cytat z pewnego filmu: "Co jest z wami dziennikarzami? Bierzecie tragedię jednego człowieka i pokazujecie ją całemu światu... Co wy myślicie, że wiecie...?". Zostawmy już w spokoju białe króliki i nie zwracajmy na nie uwagi. Najwyższa pora opuścić tę Krainę Czarów...!


Zobacz też:

Komentarze


Popularne posty:

Translate