
Z wizytą na Perskim Rynku
Od czasów moich studiów podyplomowych w Muzeum Auschwitz, czyli od 2017 roku, jeśli tylko miałam wolną chwilę - spacerowałam po terenie byłego obozu Birkenau, robiąc niemalże tę samą trasę: szłam rampą, potem skręcałam w prawo na drogę średnicową, dochodziłam nią do samego końca i znów skręcałam w prawo w kierunku dawnego odcinka budowlanego BIIc. Nie jest to trasa dla grup zorganizowanych, dlatego zazwyczaj spacerowałam całkiem sama lub towarzyszyły mi dzikie zwierzęta wyskakujące z wysokiej trawy, spłoszone nagłym pojawieniem się człowieka.
Lubię spokój i ciszę tego miejsca. Zawsze obserwuję zmieniającą się przyrodę. Na rozległych trawiastych łąkach kwitną w miesiącach wiosenno-letnich różne rośliny: czasem jest więcej koloru żółtego, czasem dominuje biel, innym razem kolor różowy. Przyroda w Birkenau jest kluczowym czynnikiem kształtującym dzisiejszy wygląd tego miejsca. Spacerując alejkami pomiędzy betonowymi słupami z drutami można też spotkać zwierzęta: bażanty, bociany, listy, zające, a wieczorem lub nad ranem także sarny.
"Na odcinku C władowano do tych bloków po tysiąc i więcej młodych dziewcząt, wybranych z tych ludzi, którzy szli. Dwadzieścia osiem bloków - ponad trzydzieści tysięcy kobiet. Kobiety te ostrzyżono do skóry, ubrano w letnie sukieneczki bez rękawów. Bielizny nie dostały. Ani łyżki, ani miski, ani szmaty do ciała. Birkenau leżało na mokradłach u podnóża gór. W dzień doskonale było je widać przez przejrzyste powietrze. Rano tonęły we mgle i zdawały się być oszronione, ponieważ ranki były niezwykle zimne i nasiąknięte mgłą. Ranki te orzeźwiały nas przed upalnym dniem, ale kobiety, które o dwadzieścia metrów na prawo stały od piąte( rano na apelu, były zsiniałe od zimna i tuliły się do siebie jak stado kuropatw.
Nazwaliśmy ten obóz Perskim Rynkiem. W dnie pogodne kobiety wychodziły z bloków i kłębiły się na szerokiej drodze między blokami. Barwne letnie suknie i kolorowe chusteczki zakrywające gołe głowy sprawiały z daleka wrażenie jaskrawego, ruchliwego, gwarnego rynku. Przez swoją egzotyczność - perskiego. Z daleka kobiety nie miały ani twarzy, ani wieku. Tylko białe plamy i pastelowe postacie".
Tadeusz Borowski "Ludzie, którzy szli".
Wejście do dawnego obozu BIIc w 2023 roku.
Czasami przydaje się robienie dokumentacji jednego miejsca, które zmienia się na przestrzeni miesięcy czy lat. Idąc do dawnego obozu BIIc zawsze robiłam zdjęcia bramy głównej prowadzącej na ten konkretny odcinek budowlany - jak fachowo określano "obóz C". I ze zdziwieniem zauważyłam, że ta brama wejściowa - zmienia się! Za każdym razem, kiedy przyjeżdżałam do Birkenau, brakowało coraz to innego elementu konstrukcyjnego, a w maju 2025 roku z przerażeniem stwierdziłam, że brama całkowicie... zniknęła!
"Na Perskim Rynku czas cofnął się wstecz. Oglądaliśmy znowu
Oświęcim z czterdziestego roku. Kobiety pożądliwie chłeptały zupę, której u nas
na blokach nikt nie jadł. Śmierdziały potem i krwią kobiecą. Od godziny piątej rano stały na apelu. Zanim je policzono, była prawie dziewiąta. Wtedy dostawały
zimną kawę. O trzeciej po południu zaczynały apel wieczorny i dostawały
kolację: chleb i dodatki do chleba. Ponieważ nie pracowały, nie przysługiwała
im culaga - dodatek za pracę.
Czasem wypędzano je z bloków w dzień na apel nadprogramowy. Ustawiały się ciasno piątkami i jedna za drugą wchodziły do bloku. Rozłożyste
blondyny, esesmanki w butach z cholewami, wyciągały z szeregów chudsze,
brzydsze, brzuchate i wrzucały do środka oka. Oko - były to sztubowe trzymające
się za ręce. Tworzyły zamknięte koło. Napełnione kobietami oko posuwało się jak
makabryczny taniec pod bramę obozu i wsiąkało w oko ogólne. Pięćset, sześćset,
tysiąc wybranych kobiet. Szły wszystkie - tą drogą".
Tadeusz Borowski "Ludzie, którzy szli".

Moją pierwszą myślą było to, że ktoś ukradł bramę do obozu BIIc! Skoro można było ukraść żelazny napis "Arbeit macht frei" z obozu macierzystego, to tym bardziej dałoby się zdemontować i w częściach wywieźć niewielką bramę z Birkenau. Kiedy w swoich myślach z przerażeniem wizualizowałam już przetapianie żeliwnych elementów w okolicznym piecu hutniczym, inna część moich myśli próbowała zracjonalizować to, że może brama jest jednak w konserwacji, a co za tym idzie - szczęśliwie wróci na swoje miejsce.
W maju 2025 roku wejście na odcinek BIIc nie przypominało tego miejsca z czasów funkcjonowania obozu. Nieobecność bramy wejściowej od razu sprawiała wrażenie wybrakowania. Betonowe słupy podparte drewnianymi listwami wyglądały, jakby miały się za chwilę przewrócić. Na ziemi leżały pęknięte izolatory. Pozrywane druty smętnie zwisały w dół, a na wietrze powiewała biało-czerwona taśma ostrzegawcza. To nie wyglądało dobrze.
W 2025 roku zniknęła cała brama wejściowa na odcinek BIIc.
Bardzo chciałam narysować ilustrację z Irmą Grese do książki "Schnell!", na której umieściłabym ją w obozie BIIc, gdyż było to miejsce jej pracy i zaważyło na jej dalszym życiu. Wybrałam więc motyw z bramą wejściową, ale w tle, zamiast wyraźnych baraków widać mgłę, co jest nawiązaniem do książki Zofii Posmysz "Królestwo za mgłą". Obóz BIIc był takim właśnie "królestwem" Irmy Grese, którym zarządzała i była za nie odpowiedzialna.
Wiadomo, że na małej książkowej ilustracji nie da się pokazać konstrukcji takiej bramy obozowej w pełnej skali, ja musiałam ją nieco zmniejszyć, a także zbliżyć słupki. Nie zachowało się też żadne zdjęcie pokazujące dokładnie wyglądu tego miejsca z 1944 roku. Nie wiadomo jakie było podłoże, gdzie zaczynały się krawężniki, gdzie zaprojektowano ozdobne klomby czy trawniki - jedyną podpowiedzią są zdjęcia lotnicze i dzięki nim można dziś jako tako mieć rozeznanie w topografii tego odcinka budowlanego.

W czerwcu 2026 roku przyjechałam ponownie do Oświęcimia i poszłam do Birkenau, wykonując swoją tradycyjną trasę spacerową. Z tym pójściem do Birkenau wcale nie było tak łatwo, bo to nie są już czasy, kiedy można było wejść sobie na teren dawnego obozu z ulicy i sobie po nim spacerować kiedy i gdzie się chce. Aby dzisiaj wejść na teren Birkenau, trzeba mieć oficjalnie zakupiony bilet, albo na zwiedzanie grupowe, albo indywidualne, bez przewodnika. Ze zwiedzaniem indywidualnym bezpłatnym jest dodatkowy problem: wejść można tylko w określonych godzinach, czyli w czerwcu po 17:00. Jako, że byłam rano w archiwum, pracownicy byli tak uprzejmi, że pomogli mi zdobyć dodatkową wejściówkę dla osoby indywidualnej. Dzięki temu mogłam pójść do "obozu C" w ciągu dnia.

A jak już tam poszłam, to z daleka zauważyłam, że okolica odcinka BIIc wygląda jakoś inaczej względem tego, co zapamiętałam z maja 2025 roku. Natychmiast dojrzałam charakterystyczną drewnianą konstrukcję i odetchnęłam stwierdzając, że... brama wróciła na swoje miejsce!
Brama wejściowa wróciła i to w jakim stylu! Ten jeden, ale jakże ważny element konstrukcji całości ogrodzenia sprawił, że otocznie nabrało nowego oblicza! Dokonano rekonstrukcji całej bramy, dzięki czemu wygląda teraz lepiej niż kilka lat temu. Wszystkie drewniane elementy zostały wykonane na nowo, pojawiły się nawet małe słupki na poziomej belce, na których rozpięte powinny być dodatkowe druty. Mam wrażenie, że wymieniono także niektóre izolatory, bo stare były już całkiem czarne i popękane, a teraz błyszczą nienaturalną nowością. Naprostowano także druty, które były pourywane lub wybrakowane.
"Wychodziłem nocą przed blok - w ciemności świeciły lampy nad
drutami. Droga leżała w mroku, lecz słyszałem wyraźnie oddalony gwar wielu
tysięcy głosów - ludzie szli i szli. Z lasu podnosił się ogień i rozświetlał
niebo, a wraz z ogniem podnosił się ludzki krzyk. Patrzyłem w głąb nocy,
otępiały, bez słowa, bez ruchu. Wewnątrz mnie całe ciało drgało i burzyło się
bez mego udziału. Nie panowałem już nad nim, choć czułem każde jego drgnienie.
Byłem zupełnie spokojny, ale ciało buntowało się".
Tadeusz Borowski "Ludzie, którzy szli".
Nie mogłam uwierzyć w to, co widzę i chwilę to trwało zanim uświadomiłam sobie, że brama wejściowa naprawdę została naprawiona! Zawsze zwracam baczną uwagę na wygląd elementów podobozowych i patrzę, czy są one naprawiane czy są pozostawione samym sobie. Myślę, że w przypadku terenów po byłych obozach ważne jest też to, aby o nie dbać i je naprawiać. Jeśli nie podejmowano by żadnych starań zabezpieczających - takie elementy architektury jak bramy wejściowe - nie przetrwałyby długo. Nie były to solidne konstrukcje, zbudowano je raczej ze zwykłych materiałów, które miały spełnić swoje zadanie "tu i teraz". Nie przewidziano tego, że brama zbudowana w 1943 roku miałaby w takim samym, nienaruszonym stanie przetrwać do 2026 roku.
Wykonano więc całkiem dobrą rekonstrukcję historyczną. Do ideału jeszcze trochę brakuje: powinno się poprowadzić górą druty, tak aby opierały się o te wystające małe słupki. Na jednym z archiwalnych zdjęć zauważyłam, że na górnej belce na bramie wejściowej do obozu BIIa zainstalowano duży, okrągły reflektor i domyślam się, że takie reflektory powinny być na każdej bramie. Dodatkowo powinno się wykonać wieżyczki "zwyżki" i ustawić je na drodze tak, aby znajdowały się w miejscu stykania się dwóch odcinków budowlanych - takie wieżyczki zostały utrwalone na zdjęciach archiwalnych. Rzecz jasna wzdłuż drogi pociągnięta była linia energetyczna na słupach, czego dziś także brakuje oraz szyny kolejki wąskotorowej.
"Drzewo poznania dobra i zła" to dzika jabłoń.
80 lat po wojnie naprawdę trudno wyobrazić sobie, jak to miejsce funkcjonowało w 1944 roku. A przede wszystkim jakie tłumy przechodziły tymi drogami w dzień i w nocy. Myślę, że za jakieś 20-30 lat administracja Miejsc Pamięci na terenach byłych obozów koncentracyjnych będzie dążyć już raczej do rekonstrukcji elementów architektonicznych niż ratowania tego, co się pierwotnie zachowało, gdyż czas robi swoje, a patrzenie na puste place porośnięte trawą nie pomoże w zobrazowaniu tragedii setek tysięcy ludzi.
Będąc w księgarni, która znajduje się w budynku Bramy Śmierci znalazłam niezwykłą publikację ze zdjęciami wykonanymi przez esesmanów z wydziału budowlanego obozu Auschwitz. Na kilku fotografiach rozpoznałam charakterystyczne elementy architektoniczne obozowego ogrodzenia, których już dzisiaj nie ma, bo się nie zachowały. Pokażę te zdjęcia oraz spróbuję je przeanalizować w odniesieniu do pracy konsultanta filmowego.
"Na rampę zajechał właśnie pociąg. Z towarowych wagonów poczęli wysiadać ludzie i szli w kierunku lasku. Z daleka widać było tylko plamy sukienek. Widocznie kobiety były już ubrane w letnie stroje, pierwszy raz w tym sezonie. Mężczyźni zdjęli marynarki i świecili białymi koszulami. Pochód szedł wolno, dołączali do niego ciągle nowi ludzie z wagonów.
(...)
Człowiek wzrusza ramionami i patrzy na drogę. Za gromadą ludzi powolutku idą esesmani, dobrotliwymi uśmiechami zachęcają do marszu. Pokazują, że to już niedaleko i poklepują po ramieniu jakiegoś staruszka, który biegnie do rowu i gwałtownie ściągając spodnie kuca w nim. Esesman pokazuje mu oddalającą się gromadę. Staruszek kiwa głową, podciąga spodnie i śmiesznie podrygując, biegnie za nią. Człowiek uśmiecha się ubawiony, widząc innego człowieka, któremu tak śpieszno do komory gazowej".
Tadeusz Borowski "Ludzie, którzy szli".
"Tak minął czerwiec. Przez dnie i noce ludzie szli - tą i
tamtą drogą. Od świtu do późnej nocy stał cały Perski Rynek na apelu. Dnie były
pogodne i smoła topiła się na dachach. Potem przyszły deszcze i wiał ostry
wiatr. Ranki wstawały przenikliwie zimne. Potem wróciła pogoda! Na rampę
nieprzerwanie podjeżdżały wagony i ludzie szli dalej. Często staliśmy rano, nie
mogąc wyjść do pracy, bo drogi były przez nich zatarasowane. Szli powoli,
luźnymi gromadami i trzymali się za ręce. Kobiety, starcy, dzieci. Szli za drutami,
zwracając ku nam milczące twarze".
Tadeusz Borowski "Ludzie, którzy szli".
Jedno się tylko nie zmieniło w Birkenau: niekończące się grupy ludzi, którzy w zwartych kolumnach przemierzają pustą rampę kolejową. Szmer rozmów i szuranie butów niesie się wzdłuż zardzewiałych szyn, po których już od dawna nie przejechał żaden pociąg. Stałam nieruchomo w cieniu dzikiej jabłonki po drugiej stronie drutów, obserwując kolejne grupy turystów prowadzone pod czujnym okiem wyszkolonych przewodników. Słuchałam śpiewu ptaków ukrytych w liściach, a ludzie szli i szli. Szli tą lub tamtą drogą - jak we współczesnej wersji opowiadania Tadeusza Borowskiego.
Zobacz też:
Komentarze
Prześlij komentarz