Tam, gdzie mieszka śmierć... Wizyta na kwaterze CIII

Kogo wyrzucono na "śmietnik historii"?
Znowu przeznaczyłam część swojego urlopu, aby wrócić do Hameln i dokończyć kwerendę archiwalną. Dokumenty, które przeglądałam są wstrząsające. Tym razem skupiłam się na zagadnieniu pochówków osób powieszonych na terenie więzienia w Hameln oraz ekshumacji z 1954 roku. Zwłaszcza jeśli chodzi o ekshumację znalazłam prawie 200 stron dokumentów dotyczących tylko tego jednego wydarzenia. I muszę przyznać, że zrobiły na mnie ogromne, a jednocześnie bardzo przytłaczające wrażenie...
Nigdy nie czytałam żadnych raportów odnoszących się do ekshumacji ludzkich szczątków, jednak w lipcu 2026 roku zapoznałam się z siedmiostronicowym zeznaniem lekarza z 1954 roku, w którym ze szczegółami opisał stan gleby oraz samych ludzkich zwłok po kilku latach leżenia w ziemi - w bardzo niesprzyjającym środowisku - utwierdziło mnie to w przekonaniu, jak niewiele wiadomo na temat tamtych traumatycznych wydarzeń!
Nic dziwnego - ludzie nie chcą czytać o umieraniu innych ludzi, zwłaszcza jeśli tyczy się to śmierci w wyniku egzekucji sądowych. Żyjemy w czasach, kiedy w Europie nie wykonuje się żadnej sądowej kary śmierci - ten temat jest dla współcześnie żyjących zupełnie obcy i właściwie można go uznać za całkiem abstrakcyjny. W krajach europejskich nie zabija się ludzi w świetle obowiązującego prawa, dlatego tak trudno zrozumieć to, co działo się jeszcze 80 lat temu w więzieniu w Hameln - w środku nowej, powojennej europejskiej cywilizacji.
Wielokrotnie, przez ostatnie dwa lata, zastanawiałam się dlaczego nikt z badaczy nie opisał szczegółowo przebiegu egzekucji w więzieniu Hameln i tego, jak faktycznie umierali ludzie na brytyjskiej szubienicy? Przez dziesiątki lat nie odpowiedziano na podstawowe pytania, a rządowe dokumenty utajniono. Historie powieszonych osób z Hameln są jeszcze bardziej przerażające niż dotychczas to przedstawiano. Tak naprawdę te tragiczne wydarzenia nigdy nie zostały właściwie opowiedziane. Nie zebrano dokumentów, nie ustalono faktów. Bardziej liczyła się sensacja lub kontrowersja, którą można było dobrze sprzedać. Przykro czyta się listy z prośbą o darowanie życia, czy to niemieckich skazanych, czy polskich. Każdy bał się spotkania ze śmiercią: Irma Grese napisała, że nie chce być powieszona jak czarownica i robiła wszystko, aby "uniknąć tej strasznej drogi ku śmierci", ale jej nie uniknęła. Jerzy Andziak prosił, że "chce zobaczyć jeszcze inny świat", jednak nie było mu to dane. Teofil Walasek przyznał, że jego "życie jest jedynym wyjaśnieniem wszystkiego, co zrobił", lecz miesiąc później dosięgły go kule wystrzelone z salwy egzekucyjnej. 19-letniego Tadeusza Kuna trzeba było zanieść na zapadnię, gdyż ze strachu stracił czucie w nogach. Przerażające losy młodych dziewcząt oraz chłopców z Niemiec i Polski nie mogą pozostać zakopane na "śmietniku historii" w Hameln. Nadszedł czas, aby oddać głos zmarłym!
Ciała powieszonych osób owinięto szczelnie w całuny milczenia, wstydu, traumy, kontrowersji oraz sensacji... Poprzez swoją pracę naukową chciałabym móc odpowiedzieć na niektóre z trudnych pytań: Kim byli świadkowie tamtych egzekucji? Jak reagowali skazani? Co robiono z ciałami zmarłych? W jakich sprawach pisali bliscy powieszonych osób? Jedynym wytłumaczeniem jakie przyszło mi do głowy jeśli chodzi o lukę w badaniach historycznych - jest ludzki strach przed "dotykaniem" tematu śmierci. Zupełnie jakby żywi bali się kontaktu ze zmarłymi, nawet takiego w rękawiczkach, poprzez zachowane dokumenty. Według mnie - całkiem niepotrzebnie!
Zawsze lubiłam spacerować po cmentarzach i niektóre z moich projektów badawczych oraz artystycznych nawiązywały do tematyki śmierci. Obecność zmarłych, czy to w grobach na cmentarzach czy w dokumentach, nie jest dla mnie niczym strasznym ani szokującym. W lipcu 2026 roku dużo czasu spędziłam także na cmentarzu "Am Wehl". Ta rozległa leśna nekropolia jest miejscem pełnym spokoju oraz ciszy, a tego najbardziej potrzebowałam, aby odpocząć po miesiącach pracy w hałasie dnia codziennego. Nic mnie tak nie uspokaja jak duże przestrzenie pełne roślinności oraz widok pięknie utrzymanych ziemnych nagrobków. W czerwcu wyczekiwałam już tylko momentu, kiedy zanurzę się w zielonej ścianie drzew rosnących na cmentarzu Wehl.
Podobnie jak w Birkenau, także na cmentarzu Wehl mam swoją stałą trasę, którą spaceruję robiąc duże okrążenie wokół całego terenu. I tak jak w Birkenau, gdzie na końcu trasy zawsze zaglądam na odcinek BIIc, podobnie na cmentarzu Wehl kończę marszrutę na kwaterze CIII. Pisałam już parokrotnie o dziwnych drzewach rosnących w miejscach, które odwiedzałam, a które nierozerwalnie dotyczyły biografii Irmy Grese.
I chyba muszę zrobić w tym momencie małą korektę: tak naprawdę istnieją trzy "drzewa poznania dobra i zła". Nazwałam je tak, gdyż każde z nich odnosi się do innego przedziału czasowego: pierwsze rośnie samotnie na wzgórzu we Wrechen - widać z niego całą okolicę; drugie jest zlokalizowane w dawnym obozie BIIc w Birkenau i obserwuje kolumny turystów idących rampą; a trzecie drzewo... rośnie pośrodku kwatery grobowej CIII i jest drzewem, które ścięto. Nie jest ono jednak całkiem martwe: ze ściętego pnia oblepionego bluszczem zdążyły już wyrosnąć nowe łodygi, a bukowe drzewo wciąż żyje i ma swoje bukowe liście. Ostatnie drzewo zawiera w sobie niezwykłą symbolikę przemijania: chociaż główny pień został ścięty, drzewo znalazło sposób, aby się odrodzić. Pomimo tego, że jest już w nieco innej formie - wciąż jest drzewem!
Podobnie jest ze zmarłymi. Nie mają już swojej typowej ludzkiej "cielesnej powłoki", a jednak wciąż są obecni pośród żywych. Największą sztuką jest ich zauważyć i wysłuchać.
Mogiła powieszonych osób stała się moim miejscem badawczym. Aktualnie przygotowuję obszerne opracowanie na jej temat, które będzie zawierać wiele dokumentów archiwalnych, fotografii oraz wycinków prasowych. Nie zabraknie także rysunków technicznych oraz krótkiej historii założenia leśnego cmentarza Wehl. Jestem bardzo podekscytowana publikacją, którą przygotowuję, chociaż nie ukrywam, że treść będzie mocno traumatyczna - nie zamierzam niczego ukrywać, co odnosi się do przeprowadzonych egzekucji. Myślę, że prawda i szczerość należą się przede wszystkim zmarłym. Minęło już 80 lat od śmierci pierwszej grupy skazanych - to wystarczająco długo, aby móc w pełnej świadomości rozliczyć się z tym trudnym tematem.
Spędziłam trochę czasu siedząc, a raczej kucając na tym anonimowym grobie. Kucając, ponieważ teren w tym miejscu jest mocno wilgotny, a gliniasta ziemia zawsze mokra. Widać to nawet na zdjęciach. Gęsto rosnące drzewa skutecznie zasłaniają bezpośredni dostęp do światła słonecznego, a ukształtowanie terenu pomiędzy wzgórzami sprawia, że woda zatrzymuje się w naturalnym zagłębieniu. Jest też pozytywny aspekt takiego stanu, który zaobserwowałam już rok temu: na obrzeżach cmentarza Wehl wytworzył się specyficzny mikroklimat, który sprzyja roślinom lubiącym dużą wilgoć, gliniastą ziemię oraz półmrok. Można więc zaobserwować rzadkie rodzaje leśnych paproci lub rośliny zwane "obrazkami alpejskimi". Ta niezwykła bioróżnorodność kwatery CIII jest warta, aby przyjrzeć się jej dokładniej o różnych porach roku.
Chodząc ostrożnie po tym grobie, w którym pochowano 200 osób, zauważyłam też inne, już mniej ekscytujące "obrazki": śmieci leżące w gęstym poszyciu. Było kilka szklanych butelek, puszek po piwie oraz doniczek produkcyjnych, ale najwięcej było wypalonych wkładów do zniczy. Nie, nie myślcie sobie, że ludzie tak tłumnie przychodzą w to miejsce i zapalają znicze dla osób pochowanych w kwaterze CIII. Nic z tych rzeczy! To zwykłe śmieci, które nawiał wiatr lub spadły z wysokiej skarpy, albo co gorsza - zostały tam wyrzucone. Kwatera CIII nie jest zaznaczona na oficjalnym planie cmentarza, skąd osoby odwiedzające cmentarz mają wiedzieć, że nie jest to część lasu, tylko miejsce pochówku? Anonimowy zarośnięty grób stał się śmietnikiem na skraju lasu...
Nie ukrywam, że moim zamiarem związanym z przyjazdami do Hameln była i jest pomoc powieszonym osobom. Zastanawiałam się jednak, jak można to zrobić dzisiaj, 80 lat po tamtych wydarzeniach. Jak pomóc zmarłym? Nikt w Hameln nie interesuje się już ani grobem, ani tym bardziej biografiami skazanych osób. Nikt poza jednym historykiem, z którym skontaktowałam się rok temu, kiedy przyjechałam do Hameln, aby po raz pierwszy przejrzeć zasoby archiwalne. Kiedy w lipcu 2025 roku poszliśmy razem na cmentarz Wehl powiedziałam mu, że pomogę na tyle, na ile będę w stanie to zrobić i że nie jest sam w swojej pracy naukowej. Nie mogłam jednak niczego konkretnego obiecać. Nieśmiało zerkałam w stronę zarośniętej mogiły czując, że po drugiej stronie barykady utworzonej z dzikich jeżyn obserwują mnie znajome oczy.
Kwatera CIII na cmentarzu Wehl, znana jako kwatera "powieszonych osób" przez dziesiątki lat wzbudzała wiele kontrowersji wśród niemieckiego społeczeństwa. Była takim "kamykiem w bucie" mieszkańców Hameln, który wciąż uwierał. Liczne marsze neonazistowskich ugrupowań przypominały regularne plagi szczurów nawiedzające miasto nad Wezerą. Tak, ten kawałek ziemi na wezerskim wzgórzu był świadkiem niepokojących wydarzeń. Ostatecznie to właśnie przez niepożądane działania żyjących, zmarłym z kwatery CIII odebrano prawo do godnego pochówku oraz pamięci.
Nie chciałabym, aby 80-letnia historia mogiły CIII została na zawsze zapomniana. Może właśnie ten zaniedbany i opuszczony zbiorowy grób jest najważniejszym miejscem dla naszej wspólnej niemiecko-polskiej historii? To miejsce uczy pokory i szacunku do śmierci, wobec której wszyscy jesteśmy równi. Jest też miejscem nauki, gdyż pokazuje czym jest wojna oraz jej skutki. W głębokich grobach pochowano ludzi dotkniętych traumą wojny, a ona nie wybierała po której stronie barykady stanie. Obiecałam Irmie, że razem napiszemy kolejny rozdział tej opowieści. Mam nadzieję, że nie zabraknie nam chęci i siły do dalszej wędrówki przez mroki przeszłości. Mam też nadzieję, że Światło świętej Łucji będzie nam towarzyszyć w grobowej ciemności. Obyśmy wytrwały mocne w tej wspólnej drodze na jej najtrudniejszym etapie! Nikt bowiem nie zasługuje na to, aby po śmierci zostać wyrzuconym na "śmietnik historii", nawet największy zbrodniarz.
Zobacz też:












Komentarze
Prześlij komentarz