Bückeberg: Dożynki Rzeszy 1933 -1937

"Święto Dziękczynienia za Obfite Żniwa" na wzgórzu Bückeberg koło Hameln w latach 1933 - 1937

W lipcu 2026 roku jechałam na rowerze wzdłuż rzeki Wezery. Za sobą zostawiłam zabudowania miasta Hameln i skierowałam się trasą na południe, w stronę miasta Emmerthal. Pogoda była wspaniała, a na okolicznych łąkach pasły się stada owiec. Idylliczny krajobraz regionu zwanego "Weserbergland" jest rzeczywiście rajem dla osób podróżujących rowerem. Dolina rzeki Wezery stanowi równą powierzchnię, otoczoną ze wszystkich stron wyższymi lub niższymi wzniesieniami. Jadąc z Hameln na południe dostrzec można w oddali wzgórze z nienaturalnie zieloną, owalną łąką, po środku której biegnie ścieżka. 

Ta łąka była celem mojej rowerowej przejażdżki. Dojechanie do celu zajęło mi ponad godzinę, ale nie spieszyłam się - co chwila przystawałam, aby podziwiać krajobrazy i robić zdjęcia. Czwarty raz przyjechałam do miasta Hameln, ale dopiero teraz znalazłam czas, aby na własne oczy zobaczyć Bückeberg - słynne miejsce masowych zgromadzeń z czasów nazizmu, w którym odbywały się uroczystości "Dożynek Rzeszy".

Bernhard Gelderblom, z którym spotkałam się w lipcu 2025 roku, a który zaprosił mnie w 2026 roku do siebie jako gościa - opisał w książce historię wzgórza Bückeberg. Praktycznie każdy zna słynne zdjęcia Adolfa Hitlera, który wchodzi pod górę, wokół niego stoją żołnierze ze sztandarami, natomiast w tle - widać wielotysięczny tłum. Niewiele jednak osób jest świadomych, że słynne spotkania z Hitlerem odbywały się właśnie na polanie Bückeberg, niedaleko miasta Hameln.

Wiele muzeów w Niemczech związanych z narodowym socjalizmem oraz nazizmem już widziałam, ale to właśnie wystawa na otwartym powietrzu - na zielonym wzgórzu Bückeberg - zrobiła na mnie największe wrażenie. Teren jest bardzo rozległy, ale sama wystawa zaprojektowana w bardzo przystępny sposób, umożliwiający dogodne zwiedzanie, pomimo że spaceruje się po łące - wchodząc lub schodząc w dół wzgórza. Plansze są duże, dobrze zaprojektowane i czytelne. Trasa podzielona jest na etapy i konkretne przedziały czasowe. Również infrastruktura dotycząca parkingu dla samochodów i rowerów została specjalnie zaprojektowana tak, aby nie zakłócić przestrzeni autentycznego historycznego miejsca. Ze szczytu wzgórza roztacza się wspaniały widok na całą okolicę. Nic dziwnego, że wybrano właśnie to konkretne miejsce, którego walory przyrodnicze również miały mocno wpływać na emocje zebranego tłumu.  

Wystawa w Bückeberg to punkt obowiązkowy dla każdej osoby zainteresowanej trudniejszą historią Niemiec. Pokazuje namacalnie, jak propaganda nazizmu przysiadła obok miast i wsi oraz zawitała dosłownie pod strzechy domów zwyczajnych obywateli. 

Poniżej zamieszczam fragment opracowania oraz artykuły prasowe autorstwa Bernharda Gelderbloma, historyka z miasta Hameln, który przez dziesiątki lat zajmował się badaniem społecznych zagadnień wokół wzgórza Bückeberg oraz wpływu nazistowskiej propagandy na niemieckie społeczeństwo lat 30. XX wieku.



"Święto Dziękczynienia za Żniwa" na wzgórzu Bückeberg koło Hamelnu było jednym z trzech największych masowych świąt organizowanych przez narodowych socjalistów. Święto to miało rangę uroczystości państwowej i zajmowało stałe miejsce w kalendarzu świąt nazistowskich. Jego znaczenie wynikało z wkładu w propagowanie kultu Führera, kształtowanie "wspólnoty narodowej" oraz – ponieważ z uroczystością wiązały się ćwiczenia Reichswehry – przygotowywanie społeczeństwa do wojny. Znaczenie, jakie miało to wydarzenie propagandowe, zamaskowane jako uroczystość, w czasach nazistowskich, jest do dziś niedoceniane zarówno w kręgach naukowych, jak i – w jeszcze większym stopniu – w opinii publicznej. 

Pomysł, planowanie i organizacja uroczystości leżały w gestii Goebbelsa. Minister propagandy zaplanował i zaprojektował tę uroczystość – jako narzędzie propagandy. Minister rolnictwa i przywódca rolników Rzeszy Darré nie miał nic wspólnego z planowaniem i organizacją tego wydarzenia, inscenizowanego jako "święto rolników". 



Po tym, jak 1 maja, dzień walki ruchu robotniczego, który do 1933 roku nie był świętem, został przekształcony – poprzez połączenie brutalnej przemocy i uwodzenia – w "Dzień Pracy Narodowej", najważniejsze święto "wspólnoty narodowej", również chłopi zostać włączeni do państwa nazistowskiego. W przypadku rolników Hitler mógł zrezygnować z przemocy; wybrał wyłącznie drogę uwodzenia. Poprzez wielkie uhonorowanie, ogromną uroczystość, mieli oni zostać przywiązani do reżimu. Podniesienie "Dnia Dziękczynienia za Żniwa" do rangi święta narodowego stanowi część procesu przejęcia władzy, który miał zapewnić narodowym socjalistom całkowitą dominację.

"Millionen-Marsch zum Nürnberg des Nordens", "Dewezet", 12.11.1997

"Święto Dziękczynienia za Żniwa" miało przemawiać przede wszystkim do rolników. Umiejętnie odwoływało się do ich uczuć, tęsknoty za idealnym światem wsi i lokalnych zwyczajów. Wielu rolników przybyło na uroczystość w strojach ludowych i ustawiło się w szpaler wzdłuż środkowej alei. Jednak w samym przebiegu uroczystości ani rolnicy, ani dziękczynienie za zbiory nie odgrywały żadnej roli. Oprócz "przejścia przez tłum" i przemówienia Hitlera najważniejszym punktem programu uroczystości była, co zaskakujące, wielka parada wojskowa. W latach 1933 i 1934 była to jeszcze skromna parada konna. Od 1935 roku odbywały się rozbudowane ćwiczenia bojowe, podczas których wykorzystywano nowe czołgi i bombowce. Jako pole walki służyła specjalnie zbudowana "Bückedorf". W 1937 roku miała miejsce realistycznie zainscenizowana bitwa z udziałem ponad 10 000 żołnierzy. Wykorzystano czołgi i bombowce, lotnicy zniszczyli most na Wezerze; "Bückedorf", zbudowany przez saperów z drewnianych listew i dużych płócien, stanął w płomieniach pod ostrzałem artylerii. Idylla żniwnej tradycji wygasła w zgrzycie gąsienic czołgów. Lokalna gazeta niemal proroczo mówiła o "bitwie przyszłości".



Gdy zwraca się uwagę świadkom tamtych czasów, że festyn ten, wbrew swojej tematyce, służył przygotowaniom wojennym, spotyka się to często z irytacją i odrzuceniem. W pamięci obie te rzeczy – wspólne przeżycie festynu i przygotowania do wojny – są ściśle oddzielone. W rzeczywistości obie te rzeczy były ze sobą powiązane, stanowiły dwie strony tego samego projektu politycznego. Festyn z 1938 roku został odwołany 30 września, dwa dni przed planowaną datą. W niewielkiej notatce prasowej jako powód podano "wykorzystanie środków transportu". Pociągi specjalne, które w 1938 roku miały jechać do Bückebergu, zostały przekierowane w stronę granicy czeskiej i załadowane żołnierzami. "Bückedorf", który stanął w płomieniach podczas pokazu wojskowego, stał się teraz straszną rzeczywistością: w Polsce, we Francji, w Rosji – i w Niemczech.

"Bückeberg im Blickpunkt: Neues Buch von Gelderblom", "Dewezet", 4.5.1998

Podczas uroczystości wspólnota narodowa świętowała samą siebie i była całkowicie skupiona na sobie. Podczas gdy oficjalna retoryka kładła nacisk na jedność narodu, lokalni członkowie partii jednoznacznie dali do zrozumienia, kto w żadnym wypadku nie powinien należeć do tej wspólnoty. Kierownik ds. propagandy okręgu Hannover-Land napisał w 1933 roku, na kilka dni przed uroczystością: "Oczekuję, że z okręgu Hannover-Land wszystkie pociągi zostaną zapełnione 1200 osobami. W domu mogą pozostać jedynie kulawi, niedołężni, leniwi, ospali oraz elementy wrogie państwu".



Pojęcie "wspólnoty narodowej" pozwala również opisać grupy, które – np. z powodów rasowych – zostały wykluczone i musiały trzymać się z dala od uroczystości. W opozycji do ideału fizycznej doskonałości i wyższości "nordyckiej rasy panów" znajdowali się wykluczeni: Żydzi i homoseksualiści, osoby chore psychicznie i recydywiści, komuniści oraz Cyganie. Od 1933 roku, a zwłaszcza w czasie wojny, reżim prowadził zaciekłą walkę przeciwko tym grupom. Święto to było brutalną próbą pogodzenia społeczeństwa, faktycznie głęboko podzielonego przez narodowych socjalistów, poprzez symboliczne stworzenie "wspólnoty narodowej". 

"Nach Riesen-Zulauf: Gelderblom zeigt Bückeberg-Austellung", "Dewezet", 7.4.1998

Goebbels w swoim dzienniku o uroczystościach z 1936 roku: "A potem Bückeberg. Wzruszająca procesja w górę wzgórza. Rolnicy niemal go obejmują. Jest naszym wspólnym idolem". W odniesieniu do roku 1935 Goebbels relacjonował, że Hitler podczas przejazdu otwartym samochodem z Bückebergu, miejsca obchodów dożynek, do Goslar, tzw. miejskiego ośrodka rolnego Rzeszy, przejechał ponad 100 km przez niemal nieprzerwany łańcuch wiwatującego tłumu. Pewna rolniczka z regionu Bückeburger Land o tradycjach ewangelickich, położonego na północ od Hameln, która chciała przekazać swojemu 17-letniemu wnukowi wrażenia z wydarzeń na Bückebergu, ujęła to następująco: "Kiedy on (Hitler) przechodzi obok ciebie, to tak, jakby Jezus na ciebie patrzył".



Inna kobieta-świadek tamtych czasów: "Uścisnął mi więc dłoń, a ja przez trzy dni po tym nie myłam rąk. To było niesamowite przeżycie". Zachwycony członek rady kościelnej z Turyngii: "Chrystus przyszedł do nas poprzez Adolfa Hitlera!". W irracjonalnym światopoglądzie narodowego socjalizmu istniały dwa centralne pojęcia przewodnie: "wspólnota narodowa" oraz "Führer", którego lud oczekiwał jako zbawiciela i wybawiciela.

Tęsknota za zniesieniem ograniczeń, za zjednoczeniem klas stanowiła sedno fascynacji "wspólnotą narodową". Pojęcie to było niejasne, ale – przynajmniej dla znacznej części warstw znajdujących się w trudnej sytuacji ekonomicznej, do których należało wielu rolników – obiecujące. Na Bückebergu – jak głosiła propaganda – świętowała cała Rzesza, cała ludność.

Kiedy Hitler – przy akompaniamencie "Marszu z Badenweiler" – wspinał się przez tłumy na Bückeberg tak zwaną "ścieżką Führera", ludzie znajdowali się w stanie euforii. Ta inscenizacja pozwalała na rozkoszne porzucenie samokontroli, na euforię ogarniającą wszystkie zmysły. Zaspokajała pragnienia oddania się i fantazje o wszechmocy. Ostatecznym i najważniejszym celem uroczystości było ścisłe powiązanie i zjednoczenie narodu z Führerem. Podczas uroczystości nastąpiła ostateczna eskalacja mitu Führera.



Wielu Niemców postrzegało Hitlera pozytywnie, wielu go czciło, a nawet kochało. Święto na Bückebergu wpisuje się w historię sukcesu III Rzeszy. Spoglądamy tu na stworzoną przez narodowych socjalistów "pełną pozorów" dekorację, paradę z flagami i inscenizację - na tę stronę systemu, która łączy przemoc z pięknem, władzę z estetycznym uwodzeniem. W inscenizacji tego święta możemy dostrzec przyczyny, dla których znaczna część społeczeństwa dobrowolnie popierała dyktaturę i wierzyła w Hitlera aż do gorzkiego końca. Podczas wielkiego święta ludzie stają się obiektami celowej, przemyślanej reżyserii. Prezentacje reżimu i partii były imponującymi, fascynującymi i onieśmielającymi wydarzeniami, które w takiej perfekcji nie miały jeszcze precedensu.

"Überraschung auf Forschertagen: Bückeberg unter Denkmalschutz", "Dewezet", 10.6.2002

Reżimowi udało się przede wszystkim dzięki swoim uroczystościom wzbudzić entuzjazm wśród ludzi oraz rozbudzić wiarę i gotowość do poświęceń. Gotowość do wyrażenia zgody, gotowość do poddania się uwodzeniu była ogromna. Niczym przez soczewkę uroczystość na Bückebergu wyraźnie pokazuje, że Hitlerowi udało się zapewnić sobie poparcie znacznej części społeczeństwa oraz w jaki sposób to osiągnął. Nie można pominąć faktu, że w tamtych czasach byli też ludzie, którzy trzymali się z dala od spektaklu na Bückebergu. Zdawali sobie sprawę z terroru reżimu, wyczuwali niebezpieczeństwo sugestii i przyciągającej siły, które są nieodłącznym elementem takich masowych uroczystości, i trzymali się z dala od tego wydarzenia.



W Hameln, mieście, które wówczas pragnęło stać się "Norymbergą Północy", na kilka dni przed każdym świętem funkcjonariusze zakazanej Socjaldemokracji byli regularnie umieszczani w "areszcie ochronnym". Wobec członków "Poważnych Badaczy Biblii" (Świadków Jehowy), którzy odmówili udekorowania swoich domów na przyjęcie Hitlera, wniesiono doniesienia i skargi. Z służby medycznej wykluczono lekarzy pochodzenia żydowskiego. 

"Von derbetörenden Wirkung der Propaganda", "Dewezet", 11.4.2008

W 1933 roku organizatorzy zabronili żydowskim właścicielom sklepów otwierania ich w dni świąteczne. Z powodu masowych działań aryzacyjnych w Hameln "problem" ten został rozwiązany już w 1934 roku. W 1936 roku pionierzy Wehrmachtu założyli w Bückedorfie cmentarz z nagrobkami. W hamelńskiej gazecie "Deister- und Weserzeitung" napisano na ten temat: "Nowa wieś – i już zmarli? Ach, z pewnością nie byli to mieszkańcy Bückedorfu. Nie pochodzili stąd, wręcz nie byli z tego kraju, nigdy nie należeli do nas. A krzyże, które im postawiono, były zbyt wielkim kościelnym błogosławieństwem; bo ich nazwiska brzmiały: Thälmann, Rosa Luxemburg… no i tak dalej!".



Święto jako miejsce integracji i "akceptacji świata" zawsze wiązało się również z potencjalnym wykluczeniem osób nieprzystosowanych. Kiczowatej idylli wspólnotowej przeciwstawiały się agresywne działania wobec "wrogów ludu" i "obcych wobec społeczności". Nawet radosny festyn ludowy na Bückebergu był ostatecznie miejscem symbolicznej przemocy. Święto pełniło funkcję kształtowania "wspólnoty narodowej". Przygotowało ludzi do nadchodzącej wojny. W miejscu takim jak Bückeberg rozpoczęła się historia uwodzenia, zaślepienia, fanatyzmu i wiary w Hitlera aż do samego końca.

Wykorzystano fragmenty opracowania Bernharda Gelderblom "Das »Reichserntedankfest« auf dem Bückeberg bei Hameln 1933–1937".








Zobacz też:

Komentarze


Popularne posty:

Translate