"Die Passagierin": Wyśpiewać cierpienie


"Die Passagierin" - wyśpiewać cierpienie

Niestety, muszę przyznać: nie jestem zwolenniczką "Pasażerki". Dla mnie zwłaszcza film, który powstał na podstawie książki o tym samym tytule, zrobił więcej złego w ukazaniu nadzorczyń SS, niż dobrego. Już tłumaczę dlaczego! Słuchowisko radiowe, a następnie książkę napisała Zofia Posmysz, była więźniarka obozu KL Auschwitz. Pani Posmysz miała ogromne szczęście, jeśli można tak to ująć: trafiła na "dobrą" nadzorczynię. Sama całkiem nieźle znała język niemiecki, co było dla niej dodatkowym atutem. Jej przełożoną została Annelise Franz i jest to postać autentyczna - taka strażniczka rzeczywiście pracowała w Birkenau. Franz kazała swojej "szrajberce" prowadzić księgę rachunkową, pani Posmysz prowadziła więc pełną buchalterię obozowej kuchni i codziennie przebywała w towarzystwie nadzorczyni Franz, siedziały razem w jednym małym pokoju służbowym. Posmysz nigdy nie widziała, żeby Franz kogokolwiek uderzyła. Była bowiem typem służbistki, jednak brzydziła się używania jawnej przemocy względem więźniarek. Samej Posmysz kazała brać kąpiel co kilka dni, aby nie wąchać przykrych zapachów - takie warunki jak na Birkenau były absolutnie wyjątkowe, kiedy uświadomimy sobie, że więźniowie nie mieli dostępu do bieżącej wody. Więźniarki pracujące w kuchni były schludnie ubrane, pilnowała tego sama Franz. Była wyjątkową i bardzo nietypową nadzorczynią.

„I oto siedziała ze mną w pokoju biurowym, czysto wymyta, przebrana w suknię cywilną, i kiedy nie widać było wymalowanego na plecach czerwonego pasa, wyglądała jak dziewczyna z dobrego niemieckiego domu. Któregoś dnia ofiarowałam jej pół śniadania. Mój Boże! Kiedy pomyślę, jak oględnie to robiłam... Zupełnie, jakbym się bała ją obrazić. A przecież była głodna, straszliwie wychudzona i każdy kawałek chleba... Z czasem robiłam to coraz częściej, chociaż... chociaż wciąż nie objawiała żywszej wdzięczności. Dzieliłam się z nią nawet obiadem, który nam dowożono z esesmańskiej kuchni. Były to dobre obiady  i każda inna całowałaby mnie za to po rękach. Nie ona... (...) Pochlebiało mi, że wstaje, kiedy do niej mówię. Wolałam myśleć, że czyni to z prawdziwego szacunku dla mnie, nie zaś dlatego, że tego wymagał regulamin. Mówiłam do niej ‘Sie’.  Mówiłam tak zresztą do wszystkich więźniów. Byłam chyba jedyną SS-manką, która pod tym względem przestrzegała regulaminu. I one, te numery, to doceniały. Były mi wdzięczne. Szanowały mnie. Ona także. Rumieniła się, a mnie się robiło ciepło na sercu. Tak. To zbliżenie między nami, wewnętrzne raczej, nie wypowiedziane, znaczyło dla mnie bardzo dużo. Zwłaszcza w pierwszym okresie oszołomienia i przerażenia. Pomagało mi go przebyć, przetrwać. W myślach o dalszej pracy widziałam ją przy sobie.(...) Nie dostrzegałam, że wchodzę w kolizję    z tym, co byłam winna sobie z racji munduru, który nosiłam, i złożonej przysięgi.”
Zofia Posmysz ”Pasażerka”

Dzięki niejako protekcji swojej nadzorczyni, Zofia Posmysz przeżyła obóz. Wybrane wspomnienia opowiedziała w jednym z ostatnich wywiadów zamieszczonych w książce "Królestwo za mgłą".  Lata spędzone za drutami tak mocno wpłynęły na byłą więźniarkę, że w 1959 roku postanowiła spisać niektóre wątki i opracować słuchowisko radiowe pt. "Pasażerka z kabiny 45". Historia tytułowej "Pasażerki" to ukazanie Zagłady w Auschwitz z perspektywy samego sprawcy - nadzorczyni, która po wielu latach od ukończenia wojny spotyka przypadkiem w czasie rejsu swoją byłą ofiarę. Posmysz nigdy nie dowiedziała się, jaki los czekał Franz po wojnie - słuch o niej zaginął. Annelise Franz nigdy nie była sądzona za służbę w obozach.

» Ujęcie z opery "Pasażerka", Warszawa 2010

Zofia Posmysz jest autorką jednego dzieła - tak można byłoby podsumować jej dorobek, który właściwie zaczyna się i kończy na "Pasażerce", przerobionej na wszystkie możliwe sposoby: słuchowisko, książkę, film pełnometrażowy i... operę! "Pasażerka" to jedyna opera na świecie o Holokauście! Wystawiana była w wielu krajach i zawsze towarzyszyły temu wydarzeniu ogromne emocje. Osobiście widziałam "Pasażerkę" na deskach Opery Narodowej w Warszawie i również zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Pomijam już błędy w umundurowaniu nadzorczyń, których kostiumy były raczej połączeniem formacji "SS-Helferin" z "SS-Aufseherin" z, jakże by inaczej, trupią czaszką na furażerkach i naszywką z runami SS na marynarce. Jednak zauważyłam, że w operze wystawionej w 2017 roku w Dreźnie artystka odgrywająca rolę Lisy ma już całkiem poprawny mundur: zniknęła czaszka z furażerki (!), pojawiła się kontrafałda w spódnicy, jednak... zamiast oficerek ma na nogach jakieś dziwne trzewiki ze skarpetami, które psują całość... 

» Opera "Pasażerka", Yekaterinburg 2016
» Opera "Pasażerka", Yekaterinburg 2016
» Opera "Pasażerka", Yekaterinburg 2016

A wracając do tego, dlaczego "Pasażerka" nie powinna być przedstawiana jako najlepszy film o obozie Auschwitz i o sprawcach w ogóle - w tym filmie wykreowany jest nienaturalny obraz nadzorczyni, która "bawi się" w gierki z więźniarkami, woli je obserwować i stosować wobec nich psychologiczne chwyty niż zająć się swoją służbą. Niewiele było takich nadzorczyń, które nie ingerowały w sprawy więźniarek i nie szykanowały ich. I zazwyczaj wcale nie były nimi aż tak zainteresowane, żeby swój wolny czas lub czas na służbie poświęcać na zabawę "w kotka i myszkę". Trudno jest mi przypisać film "Pasażerka" do jakiejś kategorii filmów o Zagładzie - zbyt wiele w nim uproszczeń i nierealnych sytuacji z udziałem nadzorczyń. Trzeba, oglądając ten film, wziąć pewien dystans, co do przedstawionych w nim wydarzeń - inaczej okrutni sprawcy jakimi byli esesmani i nadzorczynie staną się cichymi sprzymierzeńcami więźniów - a to jest już pełne kłamstwo...

Niemniej jednak operę "Pasażerka" polecam każdemu!  Trzeba śledzić program wybranych teatrów - "Pasażerka" pojawia się co kilka lat w repertuarze. Ostatni raz w Warszawie była wystawiana w 2016 roku. Warto zobaczyć, gdyż niecodziennie widzi się aufzejerki śpiewające arie...

» Najnowsza "Pasażerka" wystawiona w Dreźnie w 2017 roku


Obejrzyj operę "Pasażerka" z 2010 roku.

Część I:

Część II:

Komentarze

Popularne posty:

Translate