Irma Grese: O procesie recepcji nadzorczyni SS

Powoli zbliżają się uroczystości związane z 80. rocznicą wyzwolenia obozów w Bergen-Belsen i Ravensbrück. Z tej okazji będę zamieszczać różne artykuły i materiały archiwalne dotyczące tamtych wydarzeń. W swoich zbiorach znalazłam bardzo ciekawy tekst autorstwa Constanze Jaiser na temat Irmy Grese oraz tego, jak jej postać jest odbierana dzisiaj - wiele lat po wojnie.  Złożony problem przekształcania wizerunku nazistowskich zbrodniarzy opisywałam także na swoim blogu, ale wciąż jestem uczestnikiem dziwnej i niewytłumaczalnej "histerii" dotyczącej tej nadzorczyni, która rozpoczęła się już w... 1946 roku i trwa do dnia dzisiejszego, przybierając coraz to straszniejsze formy. Prawdą jest jednak to, że Irma Grese stała się najbardziej... "medialną" nadzorczynią i jest jej najwięcej w przestrzeni Internetu. To zjawisko zostało już przebadane przez historyków i szeroko opisane, nawet w pracach magisterskich oraz doktoratach. Na czym polega "fenomen" jej osoby? I czy można go wykorzystać do współczesnych badań nad sprawcami Zagłady? Jest jeszcze wiele pytań, na które wciąż nie znaleziono odpowiedzi i nadal z mroków przeszłości można wydobyć na światło dzienne nowe fakty, zakłamywane i przeinaczane przez dziesięciolecia... 

Zapraszam do zapoznania się z tekstem naukowym. Pochodzi on z książki "Im Gefolge der SS", która została wydana przy okazji otwarcia wystawy o nadzorczyniach w Miejscu Przestrogi i Pamięci Ravensbrück w 2004 roku. Tłumaczenie tekstu: Diana

Zdjęcia zrobiłam w kwietniu 2013 roku w czasie swojej pierwszej wizyty w muzeum Ravensbrück, na wystawie "Im Gefolge der SS". W 202o roku wystawa została całkowicie przebudowana i odnowiona. 


Constanze Jaiser

Irma Grese. O procesie recepcji nadzorczyni SS

Irma Grese, urodzona 7 października 1923 wzrastała wraz ze czwórką rodzeństwa we Wrechen, położonego w Meklenburgii. Jej ojciec był rolnikiem. Jej matka zmarła w 1936 roku. Irma Grese opuszcza szkołę w 1936 roku i pracuje na farmie zanim zostaje zatrudniona jako asystentka sprzedawcy w mleczarni. Stara się o praktykę w sanatorium w Hohenlynchen. Ostatecznie pracuje jako niewykwalifikowana pomoc pielęgniarska. 1 lipca 1942 osiemnastoletnia Irma Grese rozpoczyna  służbę w obozie koncentracyjnym Ravensbrück.  Tam też pozostaje do roku 1943 na stanowisku odpowiedzialnej za pracę komand (Arbeitskommandoführerin), po czym zostaje przeniesiona do Auschwitz-Birkenau, gdzie pracuje aż do stycznia 1945. Zatrudniona zostaje tam początkowo w obsłudze telefonicznej i cenzurze poczty, po czym zostaje przeniesiona na stanowisko dozorczyni komand budowy dróg i prac ogrodniczych oraz komando karnego. Jej kariera jest bardzo progresywna, ponieważ już w 1944 roku osiąga drugą najwyższą pozycje w hierarchii żeńskiego dozoru SS. jako najmłodsza dozorczyni w Auschwitz. Będąc odpowiedzialną za stan liczbowy więźniarek (Rapportführerin) pracuje w części C obozu, gdzie przeprowadza apele zewnętrzne jak i główne mając pod sobą 2o do 30 tysięcy więźniarek. Bierze także udział w selekcjach, a jej zadaniem jest zapobieganie ucieczkom więźniarek. 18. stycznia 1945 zostaje skierowana z transportem ewakuacyjnym do Ravensbruck, gdzie przebywa 4 tygodnie. Stamtąd wysłana zostaje w marcu do Bergen Belsen, gdzie jest odpowiedzialna za komando sprawdzające przepływ osobowy w bramie obozu. Gdy w kwietniu 1945 obóz zostaje wyzwolony przez wojska brytyjskie, także Irma Grese musi się podjąć zadania uprzątania i pochowania tysięcy pozostawionych zwłok na terenie obozu. Następnie zostaje przekazana do więzienia w Celle. Pomiędzy wrześniem a listopadem 1945 staje przed angielskim sądem wojskowym w Luneburgu, przed którym ma odpowiedzieć za zbrodnie popełnione w Auschwitz i Belsen. Sentencją wyroku sądu zostaje uznana winną i zostaje 13 grudnia 1945 powieszona w Hameln.

Prezentowany artykuł ma na celu przedstawienie Irmy Grese na bazie różnorodnych, także międzynarodowych punktów widzenia, co do tej osoby. Patrząc z odpowiednią świadomością na zbrodnie od strony dokumentów procesowych i zeznań ocalałych, podobnie jak w przypadku relacji dziennikarskiej z procesu, tworzy się wzór opowiadania opisującego czyny Irmy Grese, który łączy je z obrazami perwersyjnej kobiecości. Opisując „Piękną Bestię”, obojętnie na jakiej płaszczyźnie czy literackiej, czy naukowej, grozi jej osobie zbyt jednostronne ujęcie, a jakie to niesie konsekwencje, ukazuje najnowsza recepcja Irmy Grese na scenie rewizjonistycznej oraz ekstremizmu prawicowego. 

Proces przeciwko Irmie Grese

Pułkownik Backhouse: „Wielu świadków zeznało pod przysięgą, że była Pani najstraszniejszą dozorczynią w obozie”… Irma Grese: „Tak, owszem tak zeznali, ale jest to kłamstwo. Ci ludzie przesadzają w swoich stwierdzeniach i robią z igły widły.”

Samoświadomość młodej Irmy Grese jest tym, co staje się najbardziej widoczne podczas jej wystąpień w czasie procesu. Jest ona nacechowana samo usprawiedliwianiem się oraz brakiem empatii. W procesie miejsce kluczowe zajmują jednak nie moralne osądy, nie piękno i nie istota Irmy Grese lecz udowodnione jej czyny pełne przemocy. Chcąc przedstawić jej winę w sensie prawnym, musiały zostać jej udowodnione przestępstwa jak mord, pobicie ze skutkiem śmiertelnym i przestępstwa przeciw ludzkości.

Świadkowie oskarżenia przedstawiali relacje z faktów, które widzieli na własne oczy i które przeżyli. Jednogłośnie wyliczali sytuacje, w których Irma Grese biła więźniarki do nieprzytomności, aż te padały krwawiąc na ziemię i deptała je butami. Przypominają sobie także, że Grese posiadała oprócz pejcza także pałkę i rewolwer, których używała wobec więźniów, często bez powodu w niezwykle brutalny sposób a także szczuła więźniów psem. Apele przeprowadzane przez Grese trwały godzinami. Często przy tym zmuszała więźniarki do klęczenia przez wiele godzin i trzymania kamieni w rękach wyprostowanych nad głową. Codziennie w wyniku jej działań bądź rozkazów więźniarki umierały masowo. W czasie selekcji miała za zadanie wyłapywać uciekające z szeregu kobiety i bić je brutalnie za każdą próbę ucieczki. W sierpniu 1944 stała na rampie u boku dr Mengele w czasie przeprowadzanych selekcji, dbając by osoby spokrewnione ze sobą nie skupiały się wokół siebie a gdy to się działo brutalnie rozdzielała te osoby i biła je zostawiając zakrwawione i nieprzytomne na ziemi. Zeznany został także fakt, że Irma Grese zastrzeliła własnoręcznie niejedną więźniarkę, przykładowo Żydówkę węgierską w sierpniu 1944. Wydawała także rozkazy wartownikom SS, do czego nie była uprawniona, by strzelali do więźniów a także zwabiała kobiety w okolice ogrodzenia z drutu kolczastego, by później te zostały zastrzelone przez wartowników jako potencjalne uciekinierki. 

Początkowo Irma Grese zaprzecza wszystkim ewentualnym przypadkom użycia przemocy jak także noszenia i użycia broni. Pod wpływem ciężaru winy, jaką zostaje obarczona przez zeznania świadków, koryguje swoje zeznania pod przysięgą dwa razy. Najpierw przyznaje się do bicia więźniarek otwartą dłonią a także do posiadania pejcza przez krótki czas w Auschwitz. O istnieniu komór gazowych wypowiada się w następujący sposób: „Widziałam je tylko z daleka, ale nie ma wątpliwości, że zagazowano w nich wielu ludzi.” Ostatecznie przyznaje, że skłamała i że posiadała broń jak również pejcz. Ten to pejcz kazała sobie specjalnie sprawić i nosiła go ze sobą przez cały czas. Pistoletu jakoby nie umiała obsługiwać. Przyznała się także do bicia więźniów pałką. 

Międzynarodowe relacje z procesu

W relacjach prasowych z procesu jak i treściach opisujących niemożliwe dotąd do wyobrażenia a publikowanych na cały świat faktów, Irma Grese została umieszczona w centrum uwagi obok byłego komendanta Josefa Kramera jak i Dra Fritza Kleina, odpowiedzialnego za selekcje w obozie. W odróżnieniu do zeznań procesowych, gdzie uwaga koncentruje się na zbrodniach popełnionych przez oskarżoną, relacje prasowe tworzone przez mężczyzn, skupiają się na zachowaniu Irmy Grese przed sądem. Ta młoda kobieta, której powierzchowność nie pozwalałaby przypuszczać jakich mogła dokonać czynów, wstrząsa i fascynuje jednocześnie. Z wielką uwagą obserwuje się ten paradoks, który wywołuje konflikt mentalny i który próbuje się określić w następujący sposób: jak się ma z jednej strony jej pewność siebie i brak empatii a także jej cyniczna postawa i uparte zaprzeczanie do uniesień, które tak często były komentowane, np. do wybuchów złości 27 dnia procesu do nieoczekiwanego potoku łez podczas zeznań Heleny Grese, siostry oskarżonej. Zainteresowanie budzą także jej wybuchy śmiechu, gdy żona Kramera, głównego oskarżonego po stronie mężczyzn ,Rosine Kramer, która to mając wyrzuty sumienia żałuje morderstw na skalę masową. Z czasem coraz bardziej Irma Grese staje się żeńskim odpowiednikiem Kramera, czego dowodem jest przylgnięcie do niej przydomka „Bestii z Belsen”. Tymczasem prasa triumfuje, gdy Irma Grese przyznaje się, iż kłamała w kwestii skali zbrodni. W Daily Mail przemieniono Grese w „Piękną Bestię”, co miało miejsce w artykule z 6 października 1945 roku, który przedstawiał osobę Grese wraz z dwoma zdjęciami z przestrzeni czterech lat, wraz z odpowiednimi podpisami. Pejcz Irmy Grese stał się swoistym Corpus delicti, który nie tylko jest przedmiotem udowadniającym popełnione przestępstwo lecz jest także symbolem sadystycznej kobiecej perwersji. Postać anioła potrafi zmylić . To co dotąd niemożliwe, staje się możliwym do wyobrażenia i ukazane zostaje do czego zdolna jest ta bestia. Irma Grese jest jak grecka meduza, która zostaje przemieniona przez Atenę staje się monstrum. 

Wygląd Grese wywoływał taką grozę, że każdy kamieniał na twarzy, kto tylko na nią spojrzał. Zupełnie jak Perseusz, który za pomocą zwierciadła pokonał gorgonę, tak uczestnicy procesu niwelują w zwierciadle faktów zagrożenie bijące z twarzy tej pięknej ale i kamiennej twarzy. 

Loki jak i pejcz ukazują symbolicznie jej wspólne cechy z gorgoną i dopiero pozbawienie jej głowy gwarantuje zwycięstwo dobra nad złem.

Irma Grese w świadectwach ocalałych

„Gdy rano weszłam do pomieszczenia pisarza, zaobserwowałam grupę kobiet w więźniarskich ubraniach. Wraz z nimi była dozorczyni Grese, zwana piękną Irmą – szczupła blondynka o czarnych zimnych oczach. Drażniła pejczem psa, który wywoływał u więźniarek paniczny strach, co bawiło Irmę Grese niesamowicie. Okazało się, że Irma Grese pełniła dozór nad kobietami, które miały być zwolnione z obozu i chciała im poprzez to wydarzenie z psem zapewnić ‘ostatnią pamiątkę z tego miejsca.” 

Wielu ocalałych opisuje w swoich wspomnieniach Irmę Grese. Nierzadko wplecione się w nie całe opowiadania stylizujące ją na sprawczynię zbrodni. Nie da się uciec od opisów niepodlegających wątpliwości co do ich autentyczności przedstawiających niezwykłą skłonność do przemocy połączonej z seksualnością. Opisy te mówią o osobie, która w poczuciu zagrożenia dosłownie pożera mężczyzn, eliminuje ich, niezależnie od tego czy byli oni SSmanami czy więźniami.

„Ta kobieta o anielskiej twarzy miała wiele romansów. Było to tajemnicą poliszynela, że do jej kochanków należeli zarówno Kramer jak i Mengele. Największy romans przeżyła z inżynierem w służbie SS, z którym spotykała się regularnie każdego wieczora i opuszczała go w środku nocy. Za każdym razem gdy była w jego towarzystwie, emanowała dumą ‘Popatrz! To moje królestwo’ zdawała się mówić: ‘To moje królestwo i mam absolutną władzę nad życiem i śmiercią moich poddanych.’ Miała tę władzę i demonstrowała ją szczególnie podczas selekcji.” 

Jej zachowaniu przypisywane zawsze były cechy takie jak męskość oraz zwierzęcenie. Poprzez nie Grese ukazywała swoje żądze, głównie chęci posiadania władzy i seksualnego dominowania nad mężczyznami i kobietami. 

„Powszechne były plotki o jej brutalnym działaniu. Kobiety jej podległe nauczyły się, że we własnym interesie należy schodzić jej z drogi, bo wszystko staje się dla Grese okazją do użycia przemocy. Mówiono także, iż łatwo się denerwowała.”

„Wybrała sobie na ofiarę Chichę i na niej prezentowała swoje perwersje. Wyciągnęła raz Chichę z szeregu, by ją ukarać […] Kazała jej klęczeć i wyciągnąć ręce do góry, a w dłonie włożyła jej po dwa ciężkie kamienie. Później kazała jej pozostać w tej pozycji przez cały czas trwania apelu i zagroziła jej, że biada jej jeśli opuści ręce, bo w tej sytuacji więźniarka umrze i że będzie przychodzić i się jej co jakiś czas przyglądać.”

W ten to sposób przewija się we wspomnieniach byłych więźniów Irma Grese i jej władza nad życiem i śmiercią. Władza ta została doskonale zakodowana w świadomości więźniów i była stosowana bez żadnych skrupułów czy zahamowań. Czynione to było w potrzebie ukazania jej jako monstrum, które ma tylko postać kobiety, chcąc jednocześnie zaznaczyć granicę pomiędzy kobietą – ofiarą a kobietą – bestią.  


Irma Grese w literaturze niemieckojęzycznej powstałej po 1945 roku

Kobieta – zbrodniarka a w szczególności „dozorczyni SS” jest rzadkim tematem w literaturze. Pierwszeństwo ma za to dyskurs ukierunkowany na seksualność, w którym kobieca seksualność lub brak matki miały decydującą rolę w ukształtowaniu się osobowości a także zbrodniczych czynów kobiety.

Rozbujana seksualność i pejcz dozorczyni SS stały się symbolami jej brutalności i seksualnej perwersji. Te atrybuty znalazły także swoje ucieleśnienie w opowiadaniu Stephana Hermlina z roku 1954 „Die Kommandeuse”. W sztuce Heddy Zinners „Ravensburger Ballade”z roku 1961  ukazana zostaje dozorczyni Beier jako lesbijka a jej orientacja seksualna jest stylizowana na odstępstwo od normy oraz na ucieleśnienie nienaturalnej ideologii nazistowskiej. 

W powieści Ericha Frieda „Ein Soldat und ein Mädchen”, z resztą dziś już mało znanej (pierwsze wydanie 1960, następne 1982), podjęty zostaje temat winy i współudziału, gdzie problem zbrodni schodzi na plan dalszy a młoda i piękna oskarżona staje się wcieleniem zła. Także w książce Bernharda Schlinksa „Der Vorleser” (1995) aspekt seksualności odgrywa wielką rolę w sportretowaniu dozorczyni. Projekcja Schlinka ukazająca historię ‘seksu i zbrodni’, jak się okazuje na podstawie licznych recenzji i opracowań, ukrywa rozliczenie ze zbrodnią jak i analizę pola działania głównej bohaterki za zupełnie innymi problemami dotyczącymi stereotypów płci.

W odróżnieniu do Schlinka, który pracę nad książką rozpoczął w 1946, pierwowzorem bohaterki książki Fried była osoba historyczna. Pomysł na książkę powstał w czasie trwania procesu załogi Bergen Belsen a konkretnie na podstawie relacji z procesu,   „W książce dawał on dokładnie do zrozumienia, że to właśnie Irma Grese dała początek bohaterce jego książki, Heldze jaki i żołnierzowi”. 

Główna postać, Helga została osądzona i skazana na śmierć, podobnie jak Irma Grese w procesie załogi Bergen Belsen. Narrator bezpośredni mówi w książce, że to właśnie jej piękno spowodowało, iż przedstawiciele prawa, byli nieugięci i zacięci przy wymierzaniu sprawiedliwości. Piękno Irmy Grese jest kontrastowane z ich zawziętością, zupełnie na wzór Don Juana, który oczekuje, iż piękna kobieta będzie mu się opierać. Helga staje się poprzez swe piękno i zbrodnicze czyny chodzącym antyprzykładem, który ma za zadanie przestrzegać.  Obraz Helgi był wszechobecny w mediach.  Odnotowano również w książce przypadki, kiedy żołnierze wojsk alianckich przyklejali sobie obraz Helgi do ściany, tuż obok znanych aktorek czy sportsmenek. Helga była najmłodszą i jednocześnie jedną z tych, wobec której zarzuty były najcięższe lecz pomyliła się niesamowicie  sądząc, iż dzięki wyglądowi i stylizacji uda się jej uniknąć kary śmierci. Powód był prosty - w czasie procesu nie płakała, nie modliła się ani nie okazała skruchy lecz zatwardziale potwierdzała, iż w żaden sposób nie ma zamiaru żałować swych czynów za czasu pracy w obozie. Narrator szkicuje zatem osobę, która jest odpowiedzialna wprawdzie za zbrodnie, ale która jest także synonimem zła. „Helga należała do tego typu osób, które w przeciwieństwie do żałosnych wielu dziesiątek oskarżonych błagających o łagodne potraktowanie, wspominała dumnie swoje czyny wplecione w machinę zbrodni, które to urastały do czynów bohaterskich”. To nie ci żałośni oskarżeni byli bohaterami lecz to ta rudawa blondynka, z pięknymi zębami. To ona, bogini śmierci – Furia – Gorgona, której jasne włosy tworzyły wężowatą postać i oplatały żołnierza pozbawiając go życia.  

Erich Fried podejmuje w swej powieści temat stadiów psychologicznych człowieka, które  będąc  kompleksowymi, dadzą się jednak skategoryzować na te ofiary jak i te sprawcy.  Dyskusja na temat kary śmierci jak i nienawiścią, jaka miała miejsce po publikacji powieści była  różnorodna i krytyczna, i przysporzyła autorowi mnóstwo głosów krytycznych. Autor, który w roku 1938 uciekł z Austrii do Londynu, umieścił w posłowiu do wydania z roku 1982 treści opisujące, w jaki sposób książka ta została użyta przeciwko niemu i jak zostało mu zarzucone gloryfikowanie nazizmu oraz wzywanie do pojednania.

Irma Grese jako męczennica sceny radykalnych ekstremistów

Irma Grese i jej obraz w ujęciu radykalnych ekstremistów udowadnia jaką wielką rację miał Erich Fried walcząc ze stereotypami dotyczącymi zbrodniarzy a także jak niebezpieczną rzeczą jest obraz zbrodniarek w aspekcie ich seksualności. Rewizjonista J. Belling rozprawia się z chirurgiczną dokładnością z książką Daniela Patricka Browna „The Beautiful Beast” jak i ze wspomnieniami ocalonych z obozu chcąc udowodnić, że Irma Grese stała się ofiarą kłamstw. Wychodzi z założenia, że Daniel Brown w sposób nie na tyle krytyczny podchodzi do źródeł biograficznych, tak że ostatecznie jego książka nie ukazuje niczego więcej niż psychogramu gorgony mordującej w mundurze SS.

Obraz Irmy Grese na scenie radykalizmu prawicowego jest determinowany przez płeć: Najpierw Belling ukazuje iż ocaleni, będący dla Browna gwarantem prawdy, sami stworzyli mit „Pięknej Bestii” po czym przechodzi do ukazania motywacji jakoby szukali patologicznie sensacji, która nie ma z prawdą niczego wspólnego. W dalszej kolejności krytykuje Belling legendarne połączenie „Seks i przemoc” w celu zatarcia zbrodni popełnionych przez Irmę Grese poprzez mitologizowanie jej osoby. Czyni to Belling także poprzez nawiązanie do stereotypu dziewczyny, której pierwotną intencją było niesienie pomocy chorym (Irma Grese chciała zostać pielęgniarką). Ta oto dziewczyna zdaniem Bellinga nie mogła nadużywać władzy z tego też prostego powodu, iż dozorczynie jej nie miały.

Zbrodnie i okropieństwa Irmy Grese nie są jednak motywowane jej perwersją seksualną, jak wynika z zeznań ocalonych. Ten aspekt pojawia się dopiero w historii recepcji tej osoby – najpierw w fantazjach mężczyzn a później w potrzebie znalezienia wytłumaczenia ocalałym kobietom, jak mogło do tego dojść, iż kobieta mogła wykazać się taką brutalnością. 

Wyrok śmierci wydany przez sąd w sprawie załogi Bergen Belsen nie jest opatrzony szczegółowym uzasadnieniem. Ten fakt wraz z ciągłym podkreślaniem kobiecości Grese w późniejszej jej recepcji doprowadziły, iż została ona uznana przez działaczy ekstremizmu prawicowego za męczennice, do której grobu odbywają się pielgrzymki i która powinna zostać ekshumowana. 

Ekstremiści prawicowi ignorują zupełnie zbrodnie popełnione przez Irmę Grese, sympatyzują z tym, co zawsze jest podkreślane przez ocalałych jako przesłanka i przyczyna mordów i zbrodni. Postawa młodej Irmy Grese była z reguły wykorzystywana do przedstawienia jej poczucia bezgranicznej władzy, która nie trzyma się żadnych granic, nie ma współczucia ani sumienia. System obozów koncentracyjnych dał Irmie Grese legitymizacje jej czynów a wszelkie wystąpienia sądowe oskarżonej jak i jej listy pożegnalne świadczą o jej postawie ideologicznej a przede wszystkim o wielkiej nieświadomości popełnionego zła. 

Zobacz też:

Komentarze


Popularne posty:

Translate