"Im Gefolge der SS": Konzeption und Geschichte

 

Przytulna brutalność za firanką

Minęło już ponad pięć lat, odkąd w sierpniu 2020 roku otwarto odnowioną wystawę "Im Gefolge der SS" w Miejscu Pamięci Ravensbrück. Wystawę o tyle niezwykłą, gdyż w całości przeznaczoną tematyce sprawczyń pracujących w obozach koncentracyjnych. 

Pamiętam, jak wyglądała pierwsza wersja tej wystawy i z pewnością wymagała odnowienia. Na obecnej wystawie brakuje jednak wielu informacji oraz zdjęć, które można było zobaczyć na poprzedniej aranżacji - trochę szkoda! Wciąż też podoba mi się kolorystyka wybrana jako motyw przewodni, czyli feldgrau - nawiązujący do uniformów nadzorczyń. Świetnym dopełnieniem całości wystawy są elementy współczesnej sztuki, jak poduszki z haftem czy zasłonki, które łączą przeszłość z teraźniejszością. 







Wiele się zmieniło w Ravensbrück od 2013 roku, kiedy na dawnej wystawie o nadzorczyniach nie pokazywano żadnych elementów nawiązujących do uniformów - z obawy o wizyty osób niepożądanych, czyli sympatyków skrajnej prawicy. Z pewnością ten strach był uzasadniony u pracowników tego Miejsca Pamięci. Dla samych Niemców temat sprawców, a tym bardziej kobiet-sprawczyń był mocno kontrowersyjny i delikatny. Mimo to, nie da się zrobić wystawy w muzeum Ravensbrück, całkowicie pomijając temat nadzorczyń obozowych, które były w tym miejscu szkolone, a duża ich ilość była zatrudniona i wykonywała swoje codzienne obowiązki. 

Na obecnej wystawie nie brakuje też błędów, które osobiście zaobserwowałam w czasie kilkukrotnego zwiedzania tej ekspozycji. Owszem, można zobaczyć zaprezentowaną w gablotce oryginalną furażerkę jednej z nadzorczyń, jednak replika uniformu, wystawiona również w szklanej gablocie na piętrze - nie jest dobrze wykonana względem oficjalnego kroju uniformów nadzorczyń. Nie jest to ani uniform formacji SS-Aufseherin, ani formacji SS-Helferin. Replika ma błędne insygnia (runy SS) oraz oznaczenia (furażerka z godłem Rzeszy naszytym na przodzie). Inny jest też sam krój żakietu, a spódnica nie ma charakterystycznej kontrafałdy. Z pewnością nie jest to regulaminowy krój stroju, jaki nosiły w czasie swojej pracy obozowe nadzorczynie. Natomiast na planszy z biografią Irmy Grese podano niewłaściwy dzień jej śmierci (wykonania egzekucji), zamiast 13 grudnia 1945 roku, napisano: 12 grudnia 1945. 






Na wystawie "Im Gefolge der SS" można też zobaczyć screen z moim blogiem - tym, który właśnie oglądasz! Byłam lekko oszołomiona, kiedy to odkryłam, gdyż nikt z Muzeum Ravensbrück nie napisał do mnie z pytaniem, czy chcę, aby mój blog był na tej wystawie. Zapewne bym się zgodziła. Nieco kontrowersyjnym chwytem dla mnie jest zestawienie mojego bloga o charakterze edukacyjnym i historycznym obok stron uważanych za... prawicowe, a wręcz nacechowane ideologią neonazistowską. Na tym samym ekranie po przesunięciu palcem można zobaczyć screen z tekstem autorstwa J. Bellingera pt. "Irma Grese - Victim of Lies", kilkuczęściowym referatem bazującym na krytyce książki Daniela Patricka Browna. Tak, to prawda - książka pana Browna nie jest najlepszym źródłem wiedzy o Irmie Grese, ale tekst Bellingera specjalnie przekręca słowa autora "Pięknej Bestii", aby usprawiedliwić działania Irmy Grese, zwłaszcza jej pracę i udział w selekcjach w obozie Auschwitz. Sprawa jest bardzo trudna, a także kontrowersyjna i na początku 2000 roku teksty Bellingera w Internecie wzbudzały wiele emocji oraz były pożywką dla nacjonalistów. I tak dalej, i tak dalej...

Mam nadzieję, że mój blog nie jest odbierany jako kolejne źródło negocjacji Holokaustu. Zresztą gdyby tak było, z pewnością ktoś by to już zgłosił. Trudno być badaczem Zagłady, ukończyć studia podyplomowe w Auschwitz i być jednocześnie negacjonistą Holokaustu. Pomysł na wznowienie działalności w Internecie narodził się u mnie właśnie w trakcie studiów w Auschwitz, aby pokazywać prawdę o pracy kobiet-nadzorczyń. Negowanie Holokaustu po prostu by tutaj nie przeszło! Osobiście staram się zwalczać wszelkie kłamstwa dotyczące sprawców Zagłady i pracować na archiwalnych dokumentach. 



Wiele swoich zbiorów przekazałam do Muzeum Ravensbrück, w tym segregatory z poezją obozową, a także dokumentację Irmy Grese. W pewnym momencie chciałam nawet "ewakuować się" z tej wystawy, dosłownie spod oczu Irmy Grese, bo stać w jednym szeregu z panem Bellingerem, nie jest dla mnie dobre. A może mój blog jest podany jako pozytywny przykład pisania o sprawczyniach - zależy jak odbierają to osoby zwiedzający wystawę. Wciąż tylko dziwię się, czemu nikt z Muzeum do mnie nie napisał, skoro na stronie podany jest mój email, a ja jestem znana pracownikom tej placówki - od wielu lat przyjeżdżam regularnie do tego Miejsca Pamięci. Proszę więc do mnie śmiało pisać, nie jestem Irmą - nie ugryzę! 

Niemniej jednak nadal jestem w części wystawy nazwanej "Fakty i fikcja - nadzorczynie SS w kulturze popularnej". Tytuł mojej publikacji o Irmie Grese brzmi: "Prawdziwe fakty o Irmie Grese". Tytuł chciałam zmienić, ale po obejrzeniu wystawy w Ravensbrück, postanowiłam go utrzymać, aby pokazać te prawdziwe fakty o życiu i śmierci młodej nadzorczyni. 




Wystawa "Im Gefolge der SS" pokazuje jak w ciągu ostatnich 20 lat Niemcy mierzyli się z zagadnieniem sprawczyń Zagłady. Nie można jednak poprzestać na tym, co jest teraz. Badania naukowe wciąż trwają i nadal pojawiają się nowe dokumenty. Temat z pewnością nie jest w pełni wyczerpany i omówiony. Zostało jeszcze dużo pracy do wykonania!


Zobacz też:

Komentarze


Popularne posty:

Translate