Zmarli, którzy siadają nam na kolanach

Życie i śmierć zapisane w dokumentach
Wiele dokumentów dotyczących Irmy Grese widziałam, ale tak już jest z badaniami naukowymi, że trzeba je kontynuować. Nie można zatrzymać się w połowie drogi. Kiedy kończy się pewien etap podróży, za chwilę zaczyna się nowy - wcale nie łatwiejszy, tylko trudniejszy. Kiedy prowadzi się nowe kwerendy, można tym samym natrafić na całkiem nowe archiwalia, które zmieniają nieco obraz przeszłości.
W którymś z postów na tym blogu napisałam wcześniej, że Irma Grese jest moim "case study" i nadal podtrzymuję ten status. Jednak to, co najciekawsze w tej traumatycznej biografii, działo się w jej tle: za kulisami procesu sądowego w Lüneburgu, za wysokimi murami więzienia w Hameln, we wnętrzu głębokiego grobu na cmentarzu "Am Wehl"... Dokumenty, które przygotowywano na każdym z tych dramatycznych etapów życia i śmierci Irmy Grese mogą dziś opowiedzieć historię, która pokaże fakty, a nie fikcję.
Wydarzenia związane z powieszoną dziewczyną, a wraz z nią 199 innymi osobami, zabitymi na szubienicy w Hameln między 1945 a 1949 rokiem i pochowanymi w masowym grobie pod numerem CIII, wciąż potrafią "obudzić upiory z przeszłości". A jednak za każdą przeprowadzoną egzekucją i każdą otwartą zapadnią - stał prawdziwy człowiek ze swoim przeżytym życiem, wyborami, emocjami oraz strachem w związku ze świadomym przejściem przez hańbiącą śmierć na szafocie.
Kwerenda naukowa w archiwum miasta Hameln jest także opowieścią o bliskich lub krewnych powieszonych osób. Zachowane listy są świadectwem dramatu wielu niemieckich rodzin, które nie mogły uzyskać dokładnych informacji na temat egzekucji oraz pochówku swoich mężów, braci, sióstr... Niewielu historyków miało okazję, aby zapoznać się z tymi dokumentami, będącymi namacalną traumą dotykającą kolejne pokolenia osób związanych z wydarzeniami w mieście Hameln.
Rodzina Irmy Grese również zmagała się z traumą dotyczącą egzekucji w Hameln. Zarówno Helene Grese jak i Lieschen Grese próbowały uzyskać jakiekolwiek informacje na temat tego, jak wyglądały ostatnie godziny życia ich siostry Irmy. Wiadomo, że Lieschen przyjechała do Hameln w styczniu 1946 roku, aby porozmawiać z pastorem Graewe. Siostry utrzymywały także stały kontakt z żoną Josefa Kramera, od której dowiedziały się o planowanej ekshumacji osób pochowanych na terenie więziennego dziedzińca.
Wśród dokumentacji dotyczącej osób zmarłych w mieście Hameln, znalazłam także kilka pism adresowanych do urzędu miasta Hameln, a wystosowanych przez Helene Grese. Próbowała uzyskać dokument poświadczający zgon Irmy Grese.
Od 17 października 1948 roku do 12 kwietnia 1949 roku trwała wymiana korespondencji pomiędzy Helene Grese, a urzędem miasta Hameln. Jednak urzędnicy nie mogli wystawić poświadczenia zgonu, gdyż... brakowało danych potrzebnych do wypełnienia takiego dokumentu. W związku z tym poprosili o dostarczenie odpisu zawarcia aktu małżeństwa państwa Grese (kopię oryginału również posiadam w swoich zbiorach), a także odpis aktu urodzenia Irmy Grese, o którym pisałam już na blogu. 18 marca 1949 roku urząd w Göhren w Meklemburgii wystawił dwa potrzebne dokumenty, na podstawie których urząd miasta Hameln przygotował odpis aktu zgonu Irmy Grese.
Potwierdzenia zgonów osób zmarłych w pierwszej serii egzekucji z 13 grudnia 1945 roku, wystawiono na małych kartkach w dniu 27 grudnia 1945 roku. Natomiast wpis z nazwiskiem Irmy Grese w rejestrze zgonów miasta Hameln jest dziś dostępny w księdze zarchiwizowanej pod sygnaturą "Best. 211.5 Nr 88", datą 30.8.1946 i numerem rejestru: "725/46".
Po udanej korespondencji z Helene Grese, urząd miasta Hameln mógł uzupełnić informacje dotyczące zmarłej Irmy Grese. W 1946 roku właściwie niewiele było wiadomo o tym, kim była ta osoba. Znane było tylko miejsce śmierci: Münsterwall 2 - jest to adres dzisiejszego hotelu "Stadt Hameln", a w grudniu 1945 roku - więzienia. Nie podano jednak godziny zgonu, która wpisana była na oficjalnym dokumencie brytyjskim - wówczas niedostępnym dla niemieckich urzędników. Adnotacja w rejestrze podaje tylko źródło dokumentu, na którego podstawie sporządzono rejestr w 1946 roku: "123 Detachment Hameln" oraz numer referencyjny "123/PS/33/31" z dnia 27 grudnia 1945 roku, co zgadza się z dokumentem przechowywanym dziś w archiwum miasta Hameln.
Kiedy urząd w Hameln uzyskał odpisy aktu małżeństwa państwa Grese oraz odpis aktu urodzenia Irmy Grese z urzędu w Göhren, można było nanieść stosowną adnotację na marginesie strony w rejestrze zgonu. Tak też uczyniono i w dniu 28 kwietnia 1949 roku, urzędnik o nazwisku Heuer dopisał wszystkie pozyskane informacje na temat Irmy Ilsy Idy Grese. W 2025 roku sama poszukiwałam aktu urodzenia Irmy Grese, a zapis na marginesie z księgi w Hameln zaprowadził mnie do urzędu meklemburskiego miasta Woldegk, w którym dziś przechowywane są oryginalne wpisy zawartych związków małżeńskich oraz rejestrów dzieci pochodzących z rodziny Grese.
Czasem zdarza się tak, że zmarli chcą blisko obcować z żywymi, siadając im dosłownie na kolanach. Dotykając oryginalnych dokumentów, można trzymać w rękach czyjeś życie i śmierć. W lipcu 2026 roku, przeglądając zasoby archiwum miasta Hameln, musiałam znowu przeprosić Irmę Grese - tym razem za swoje własne niedopatrzenie. Przez wiele lat błędnie sądziłam, że jej rodzeństwo nie interesowało się tym, co się z nią stało po egzekucji. Gdzieś w głębi serca nie chciałam jednak wierzyć w to, że mogła zostać w pewien sposób "porzucona" po śmierci przez własną rodzinę. Dokumenty ukazały coś zupełnie innego: Helene i Lieschen Grese wszelkimi sposobami próbowały uzyskać jakiekolwiek potwierdzenie śmierci swojej siostry. Dzięki ich wysiłkom oraz listownej korespondencji pomiędzy urzędami w Meklemburgii i w Dolnej Saksonii, w 1949 roku udało się oficjalnie ustalić, kim była powieszona dziewczyna.
Może będzie też i tak, że jeszcze nie raz Irma Grese usiądzie mi na kolanach, a ja jeszcze wiele razy będę musiała ją przepraszać. Tak, badania naukowe to nie jest łatwa droga. Ale jeśli już tak się zdarzy, że "dziewczyna w kraciastej spódnicy" znowu usiądzie mi na kolanach - nie mam zamiaru jej spychać, ani przed nią uciekać. Chętnie posłucham, co chce mi powiedzieć.
Wpis powstał z okazji 103. rocznicy urodzin Irmy Grese.
Zobacz też:











Of course they enquired and asked! It must have been so traumatic for them!
OdpowiedzUsuńWhilst browsing through documents in the Hameln town archives, I realised that the deaths of people on the gallows have had a long-lasting impact in the form of trauma suffered by their families. This cannot be overlooked – it also illustrates what the death penalty entailed. It affected not only the condemned person themselves, but also future generations of their loved ones. In a sense, it continues to this day.
UsuńYes I totally get that.
Usuń