Nadzorczynie SS w filmie "Zapamiętaj imię swoje"


Nadzorczynie SS w filmie "Zapamiętaj imię swoje"

Drugim filmem (tuż po "Ostatnim etapie") w moim rankingu filmów "holokaustowych", w których pojawiają się sylwetki nadzorczyń, jest film polsko-radzieckiej produkcji "Zapamiętaj imię swoje" z 1974 roku. Film przedstawia historię Zinaidy Worobiowej, która w raz z małym synkiem została przywieziona do obozu KL Auschwitz w 1943 roku. Jej synek Geniek został odebrany matce niedługo po przybyciu do obozu, podobnie jak reszta małych dzieci, i umieszczony w baraku dziecięcym w Birkenau. Dzieci zostały przeznaczone do zniemczenia ze względu na aryjskie cechy wyglądu i młody wiek. Matka Geńka za wszelką cenę próbuje w czasie potajemnych spotkań z synkiem wymusić na nim, aby zapamiętał swoje imię, dzięki czemu będzie mogła po wojnie go odnaleźć. Jakie były dalsze losy Geńka i Zinaidy - nie będę zdradzać! Warto samemu obejrzeć ten wzruszający film, który wszedł do klasyki polskiej produkcji filmowej.
 
 
Film zrobił na mnie wrażenie pod względem realistycznych scen pokazujących rzeczywistość obozu w Birkenau. Drewniane baraki, wszechobecne błoto, wycieńczone więźniarki oraz sadystyczna załoga SS idealnie odtwarzają obrazy z oświęcimskiego piekła. Część scen kręcona była na terenie dawnego obozu. Nie zobaczycie tutaj trawy, jak w przypadku "Pasażerki", ani łagodnych nadzorczyń śledzących poczynania swoich "szrajberek". Tutaj dominuje wszechobecna groza. Warto zwrócić uwagę na charakteryzację drugiego planu, gdzie zazwyczaj widać kłęby czarnego dymu, prawdopodobnie z krematoriów. Liczna załoga SS, w tym sylwetka lekarza Josefa Mengele upewnia widza w tym, do jakiego miejsca odwołuje się ten film.
 
 
Całkiem wyraźnie można zobaczyć w tym filmie sylwetki nadzorczyń SS. Jedną z nich (po prawej stronie na górnym zdjęciu) może być postać Irmy Grese, młodej kobiety z blond włosami, która towarzyszy Mengele w trakcie odbierania dzieci przerażonym matkom. W jednym ujęciu odwraca się do lekarza i lekko uśmiecha w jego stronę. Uniformy nadzorczyń są prawie doskonałe. To jeden z niewielu filmów fabularnych, w których zobaczycie nadzorczynie w czarnych pelerynach z kapturami! Padający deszcz moczy ich peleryny i mundury. W jednej ze scen widać wyraźnie jak bardzo przemoczone są ubrania więźniarek oraz nadzorczyń. Ujęcia z więźniarkami brodzącymi (wręcz zapadającymi się) w błocie razem z nadzorczyniami, którym chodzenie sprawia wyraźną trudność także idealnie pasują do warunków terenowych w Birkenau.   
 
 
Jedynym poważnym błędem w filmie są trupie czaszki na furażerkach nadzorczyń. Nie są to nawet czaszki Waffen-SS, tylko niemieckich wojsk pancernych. Podobnie adler na froncie furażerki wydaje mi się, że jest wzorem Wehrmachtu. To jednak są szczegóły. Zastanawia mnie kolor uniformów załogi SS, który wyraźnie wpada w odcień błękitu, seledynu.
 
 
Nadzorczynie w tym filmie są bezwzględne wobec więźniarek. Zawsze ukazywane są w scenach bicia lub apelu. W czasie ewakuacji obozu, główna bohaterka otrzymuje bardzo silne uderzenie pejczem w twarz od nadzorczyni, skutkiem czego ma głęboką ranę na policzku. Nie wiem czy aż tak wielka rana powstałaby w wyniku jednorazowego uderzenia szpicrutą, zapewne miało to podkreślić sadyzm nadzorczyń.
 
 
Scena apelu także jest bardzo realistyczna. Duża ilość statystów jeszcze lepiej pokazała mnogość więźniarek. Gdzieś między pasiatymi postaciami widać charakterystyczną czarną pelerynę nadzorczyni - stąd późniejsze określenia "wrony" lub "kruki" wobec nadzorczyń.
 
 
Słaba jakość filmu nie pozwoliła mi na wyraźniejsze screeny. Może w przyszłości uda się "odświeżyć" cyfrowo ten film, który powinien być pokazywany w całości lub we fragmentach każdej osobie chcącej zwiedzić obecne Muzeum Auschwitz. Film uświadamia widza w realiach obozowych i nie pozostawia złudzeń, czym był obóz koncentracyjny. 
 

 
 
 

 Zobacz też:

Komentarze

Popularne posty:

Translate