Rekonstrukcja uniformu więźniarki Ravensbrück


Rekonstrukcja uniformu polskiej więźniarki Ravensbrück

W 2019 roku przypada 80. rocznica założenia obozu FKL Ravensbrück. Z tej okazji postanowiłam przeznaczyć swoje środki finansowe i zrekonstruować uniform polskiej więźniarki tego obozu. Chciałabym, aby Czytelnicy tego bloga mieli możliwość zobaczenia nie tylko wizualnej strony sprawców, ale także (a może przede wszystkim) mogli z bliska przyjrzeć się ofiarom tego obozu. Na blogu znajduje się dokładna rekonstrukcja uniformu nadzorczyni SS z 1940/41 roku. Jednak aby rekonstrukcja była pełna, potrzebne jest również zaprezentowanie wyglądu więźniarki z początkowej fazy istnienia Ravensbrück.
 
Zanim jednak zaprezentuję efekt końcowy tej rekonstrukcji chciałabym pokazać wizerunki więźniarek Ravensbrück na fotografiach archiwalnych oraz ilustracjach tworzonych przez kobiety w obozie. Zazwyczaj, kiedy myślimy o więźniarkach niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego, wyobrażamy sobie skrajnie niedożywioną kobietę w brudnym, poszarpanym pasiaku, z wielkimi chodakami na stopach. W przypadku obozu Ravensbrück, który był uważany za "wzorcowy obóz kobiecy" strój więźniarek w pierwszych trzech latach funkcjonowania obozu tzn. między 1939 a 1941 rokiem wyglądał całkiem inaczej niż typowy obozowy strój, jaki często można dziś zobaczyć w muzeach pamięci. 
 
Nadzorczyni SS i polska więźniarka, Ravensbrück 1940/41
Ilustracja: Joanna Czopowicz 
 
Więźniarki Ravensbrück były zobowiązane przez obozowe władze do nieustannego dbania o swój własny wygląd. Był to jeden z podstawowych nakazów dotyczący wszystkich kobiet i egzekwowany przez blokowe oraz nadzorczynie. Wszelkie niedopatrzenia odnośnie wyglądu oraz stroju więźniarek pociągały za sobą surowe kary. Często same więźniarki nazywały siebie "dziewczynkami z ochronki" ze względu na obozowy strój upodobniony do dziecięcych ubrań z domu dla sierot. 
 
„Która nas tak nazwała? Nie pamiętam. Ale to było nad wyraz prawdziwe. Tak właśnie wyglądałyśmy: karykaturalne, groteskowe dziewczynki z ochronki. Z ochronki bezlitośnie surowej. Włosy, którym regulamin nakazywał nienagannie gładkie odczesanie w tył, od czoła, broń Boże, bez rozdziałka, zaplatałyśmy w ścisły warkoczyk, na czubku głowy, a ten z kolei wplatałyśmy w drugi dolny, jak to robiono małym dziewczynkom (...)  Suknie nasze miały uroczy krój worka i mieniły się pięknie w szare i szafirowe pasy. Na to wkładałyśmy fartuch ciemnogranatowy, wybitnie dziecinnego kroju, z kieszonką z prawej strony, wiecznie pełną skarbów dziewczynek z ochronki: kawałek sznurka, strzępek kolorowego papieru, ogryziony kikucik ołówka, resztka zrudziałej wstążki, kamyczek do szlifowania paznokci. Ostatni list z domu... Od czasu do czasu dozorczyni blokowa robiła nam w tych kieszonkach rewizje i odbierała nielitościwie z trudem nagromadzone skarby. Niejedna wówczas płakała z żalu zupełnie dziecinnymi łzami”.
Wanda Dobaczewska „Kobiety z Ravensbrück”
 
Więźniarki pracują w jednym z warsztatów, Ravensbrück 1940 

Wygląd więźniarek był kontrolowany przez cały czas. W trakcie apeli, w czasie pracy, a nawet podczas snu, gdyż nie wolno było spać w wierzchnim odzieniu. Suknię oraz pończochy należało zdjąć do snu. Bardzo często w środku nocy do bloku wchodziła nadzorczyni z psem sprawdzając regulaminowy ubiór więźniarek.
 
„Nawet w czasie najcięższego mrozu, kiedy w sypialni od oddechu obmarzała poduszka, wolno było spać wyłącznie w bieliźnie i pod jednym kocem. W nocy wpadały do sypialni aufzjerki, ściągały koce i sprawdzały, czy która nie okryła się np. suknią”.
Maria Wysznacka “Bestie i ludzie”
 
Obozowy pasiak w szaro-niebieskie pasy, biała chustka na głowie, ciężkie drewniaki, miska, łyżka i kubek stanowiły cały majątek każdej więźniarki Ravensbrück. Z czasem kobiety nauczyły się ‘organizować’ czyli zdobywać nielegalne przedmioty codziennego użytku, dzięki którym mogły lepiej funkcjonować w obozowej rzeczywistości. Wszystkie dodatkowe rzeczy, które w czasie rewizji przeprowadzanej  przez funkcyjne więźniarki lub  nadzorczynie mogłyby być zabrane, były dokładnie ukrywane  w siennikach, między deskami w baraku lub w tzw. ‘bojtlach’ - specjalnie uszytych woreczkach, które więźniarki nosiły stale przy sobie w ciągu dnia.
 
Wizerunek polskich więźniarek w filmie "Trzy kobiety" (1956)
 
„Sukienka, z której zrobiłyśmy worki, była jedwabna i wzorzysta. ‘Modna i elegancka’. Suknia wizytowa. Ale jej dawna wartość nie miała obecnie żadnego znaczenia. Ważne było to, iż darła się łatwo i dawały się z niej bez trudu sporządzić dwa ‘beutle’, w których można przemycić przy rewizji najpotrzebniejsze drobiazgi. Beutel stanowił niezbędny ekwipunek. Ściągnięty na sznurek i przewieszony przez ramię, wyglądał niepozornie i nie utrudniał ruchów. W beutlach nosiło się wszystko: zaoszczędzone porcje chleba, kawałki sznurków, papieru i szmat, pamiątki ocalałe przy rewizji i niezbędne drobiazgi zakupione już w obozie. Był czymś pośrednim między żebraczą torbą a dziecięcym skarbcem. Z przytroczoną do sznura miską i łyżką był wyposażeniem w obozie niezbędnym, a zarazem legitymacją. Po wyglądzie beutla nieomylnie rozpoznawało się zamożność i ‘przynależność’ więźnia. Bywały worki ubogie i wykwintne, solidne i efektowne w sposób tani i jaskrawy. Worki utrzymujące jeszcze pozory i takie, których zaniedbany wygląd świadczył o załamaniu się właściciela. Ale dno upadku stanowił brak beutla; człowiek, który stracił potrzebę posiadania własności, który nie starał się o trwalsze zaspokojenie swych potrzeb - taki człowiek nie liczył już na dzień jutrzejszy...”
Zofia Krzyżanowska „Czarna flaga”
 
Zasady obowiązujące w obozie stanowiły także o tym, jaką fryzurę powinny mieć więźniarki. Kobietom, którym nie ścięto włosów lub tym, którym włosy odrosły po paru latach w obozie, zabronione było noszenie luźnych kosmyków. Jeśli nadzorczyni zobaczyła na apelu, że więźniarka ma pasma włosów wystające spod chustki lub niezwiązane tasiemką, wtedy mogła napisać karny meldunek za nieregulaminowe uczesanie.
 
„Tuż za Danusią i Olą zatrzepotała rozwichrzona czupryna Zeńki; parę lat temu niewątpliwie dostałaby się za nią do bunkra, gdyż dozorczynie bardzo nie lubiły takich złotych i kręcących się włosów (trzeba było je zwilżać wodą żeby były gładkie, zaczesywać do góry i ciasno związywać tasiemką)”.
Eugenia Kocwa „Ucieczka z Ravensbrück”
 
Polska więźniarka Ravensbrück (Jadwiga Kopijowska) na ilustracji Mai Berezowskiej  

Jednolity strój wszystkich więźniarek Ravensbrück upodabniał je do dzieci ustawionych na szkolnym apelu lub idących w równych szeregach. Jednocześnie więźniarki wykorzystywały fakt noszenia identycznych ubrań, a co za tym idzie, problemów nadzorczyń z rozróżnieniem pojedynczych twarzy. Poprzez jednolity, regulaminowy strój Niemcy chcieli dodatkowo pozbawić więźniarki ich indywidualności.
 
„A teraz nadchodzi chwila odmarszu. Powoli kolumny  ruszają jedna za drugą, kolejno przechodzą przed stolikiem dozorczyni, odbierającej apel roboczy. (...) Przy stoliku oprócz dozorczyni, stoi jedna z najważniejszych dygnitarek ‘lagrowych’, dyspozytorka pracy. Obie lustrują mijające  kolumny. To ważny moment dnia. Trzeba szczęśliwie przejść przed stolikiem. Argusowe oczy śledzą pilnie każdy ruch. Ale ‘häftlingi’ są tak bardzo do siebie podobne... Oczom dozorczyni przedstawiają się jako zwarta, jednolita masa; wszystkie twarze nieruchome, wszystkie oczy wbite w przestrzeń przed siebie. Mijają. Przeszły”.
Maria Cabaj, nr 11306, FKL Ravensbrück
 

Po lewej: fotografia polskiej więźniarki Ravensbrück, Joanny Szydłowskiej;
po prawej: karykatura z obozu przedstawiająca dwie więźniarki w fartuchach 
 
Na wystawie w Miejscu Pamięci Ravensbrück można zobaczyć kilka strojów więźniarek oraz przybory codziennego użytku. Także w polskich muzeach na terenie byłych obozów są wyeksponowane ubrania więźniów. Można z bliska przyjrzeć się jak taki strój wyglądał, z jakiego materiału był uszyty, jakie były kolory.
 
 
Pasiak więźniarki obozu na Majdanku
 
Stroje obozowe dla więźniarek na wystawie w Muzeum Ravensbrück
 
 
Gipsowe figurki więźniarek na wystawie w Muzeum Ravensbrück
 
 
Rekonstrukcja uniformu polskiej więźniarki Ravensbrück
 
 
Zofia Klinke, polska więźniarka Ravensbrück, nr 25948
 
Inspiracją do stworzenia tej rekonstrukcji stało się zdjęcie Zofii Klinke, polskiej więźniarki Ravensbrück. Fotografia została wykonana już po wojnie w ramach dokumentacji lub pamiątki. Wyraźnie widać duży trójkąt z literą "P" oraz krój pasiaka. Dodatkowo pani Klinke uszyła dla siebie pasek z tego samego materiału, co suknia, aby lepiej układała się na ciele.
 
Aby zrealizować pomysł na replikę obozowego pasiaka nawiązałam kontakt z artystką z Białorusi, która w Internecie znana jest pod pseudonimem Art ZNata i zawodowo zajmuje się szyciem strojów historycznych na zamówienie. Głównie specjalizuje się w szyciu żeńskich uniformów różnych formacji nazistowskich z czasów II wojny światowej. W momencie, kiedy piszę te słowa, strój jest już w trakcie przesyłki do Polski, otrzymam go prawdopodobnie za dwa tygodnie, gdyż tyle czasu idzie paczka z Białorusi. Przesłałam Natalii (takie imię ma artystka) wszystkie możliwe zdjęcia, które pomogłyby jej w uszyciu odpowiedniej sukni. Zamówiłam także granatowy fartuch z kieszonką oraz chustę na głowę. Cały komplet. Projekt został zrealizowany w niezwykle szybkim tempie. 18 stycznia 2019 roku napisałam do Natalii z pytaniem o możliwość uszycia takiego stroju, a 8 lutego paczka ze strojem była już wysłana. Jednocześnie artystka szyje bardzo dokładnie, z najwierniejszym odwzorowaniem szczegółów. Kilka zdjęć, które otrzymałam od Natalii:
 
Zdjęcia: Art ZNata
 
 
 
 
 
 
Projekt rekonstrukcji zarówno uniformu więźniarki jak i nadzorczyni będzie pojawiał się jeszcze wielokrotnie na moim blogu. Zapraszam więc do regularnego odwiedzania strony! 
 
 
Zobacz też:
 
https://ssaufseherin.blogspot.com/2018/07/obozowe-pasiaki-czyli-stroj-wiezniarek.html
 
https://ssaufseherin.blogspot.com/2018/04/polki-w-ravensbruck.html
 

Komentarze

Popularne posty:

Translate